Wynik ten oznacza, że Bolsonaro był bliski wygrania wyborów w I turze. Teraz obaj kandydaci zmierzą się w II turze wyborów, która odbędzie się 28 października.

Były kapitan brazylijskiej armii, Bolsonaro, w kampanii wyborczej wzbudzał kontrowersje swoimi homofobicznymi i mizoginistycznymi wypowiedziami - przypomina CNN. Jak pisał w "Rzeczpospolitej" Jędrzej Bielecki Bolsonaro jest często porównywany do Donalda Trumpa, niektórzy porównują go też do prezydenta Filipin Rodrigo Duterte.

W czasie kampanii wyborczej Bolsonaro, w czasie wiecu w Juiz de Fora, został ugodzony nożem w brzuch i trafił do szpitala na kilka tygodni, co sprawiło, że w ostatniej fazie kampanii nie mógł aktywnie walczyć o głosy. Mimo to sondaże nieodmiennie wskazywały, że wygra on I turę wyborów (uzyskiwał poparcie rzędu 30-35 proc. głosów).

Bolsonaro budzi w kraju skrajne emocje - oprócz grona sympatyków, ma również zaciekłych wrogów. Kandydat w przeszłości miał m.in. powiedzieć deputowanej do brazylijskiego parlamentu, że nie zasługuje ona na to, żeby zostać zgwałcona, ponieważ jest "bardzo brzydka". Mówił też, że wolałby raczej, aby jego syn zginął w wypadku, niż by członek jego rodziny był homoseksualistą.

Przeciwnicy Bolsonaro w czasie ulicznych demonstracji przeciwko jego kandydaturze, często porównują go do Adolfa Hitlera. Z kolei zwolennicy widzą w nim kandydata antyestablishmentowego, który poradzi sobie z korupcją w polityce, a także z przestępczością.

Jego rywal w II turze wyborów, Haddad, został kandydatem Partii Pracujących po tym jak sąd zakazał kandydowania odsiadującemu wyrok 12 lat więzienia za korupcję i pranie brudnych pieniędzy byłemu prezydentowi kraju Luizowi Inacio Luli da Silvie (przed decyzją sądu w jego sprawie to Lula prowadził w sondażach).