Były szef KNF Marek Chrzanowski, którego dymisję przyjął wczoraj premier Morawiecki w wyniku afery ujawnionej przez "Gazetę Wyborczą", dziś nad ranem wrócił z delegacji służbowej w Singapurze.

Od kilku godzin przebywa w siedzibie Komisji, gdzie ma dostęp do wszystkich dokumentów.

Siedziba Komisji nie została jeszcze przeszukana przez agentów CBA i prokuraturę.

Doświadczeni śledczy i prokuratorzy, cytowani przez RMF FM, komentują, że taka opieszałość w działaniu i dopuszczenie Chrzanowskiego do dokumentów zakrawa na skandal.

W KFN zapewniono, że Marek Chrzanowski utracił dostęp do wewnętrznego systemu komputerowego i wrażliwych danych.

Jak twierdzi były prokurator Janusz Kaczmarek, służby powinny wcześniej zabezpieczyć dokumenty w gabinecie Chrzanowskiego.

Agenci weszli do siedziby KNF dopiero po godzinie 13, gdy Marek Chrzanowski opuścił już siedzibę Komisji.

Śledztwo prowadzi wydział zamiejscowy prokuratury krajowej w Katowicach, a czynności mają wykonywać agenci CBA z delegatury w Warszawie. Nad śledztwem sprawuje kontrolę minister sprawiedliwości i prokurator generalny  Zbigniew Ziobro.

Autopromocja
Instytut monitorowania mediów, Raport NOM

"Rzeczpospolita" najbardziej opiniotwórczym medium prasowym 2021 roku

Zaprenumeruj

Wczoraj "Gazeta Wyborcza" ujawniła nagranie rozmowy miliardera Leszka Czarneckiego, właściciela Getin Noble Banku i Idea Banku, z szefem KFN Markiem Chrzanowskim, podczas której Chrzanowski proponuje "przychylność" w zamian za zatrudnienie wskazanego przez siebie prawnika z wynagrodzeniem ok. 40 mln złotych.