Protest organizowany pod hasłem "Wesołych Świąt Panie Premierze" był czwartą, największą jak dotąd demonstracją w tym tygodniu zorganizowaną przez partie lewicowe, organizacje studenckie i obywateli przeciwko rządowi Orbana. W demonstracji brali też udział członkowie związków zawodowych.

Protestujący powiewali flagami węgierskimi i unijnymi w czasie marszu przez Plac Bohaterów w kierunku parlamentu. Na niesionych przez protestujących banerach było widać hasła "Nie kradnij" i "Niezależne sądy!". Pod parlamentem zebrało się ostatecznie ok. 10 tys. osób.

Oburzenie Węgrów wzbudziły zmiany w prawie, które pozwalają pracodawcom wyegzekwowanie od pracownika aż 400 godzin ponad ustawowy czas pracy w ciągu roku (przy czym 150 dodatkowych godzin wymaga uzgodnień z pracownikiem).

Węgierski rząd przeforsował też prawo ustanawiające nowe sądy administracyjne, które mają odpowiadać przed rządem i nadzorować takie kwestie jak przestrzeganie prawa wyborczego czy sprawy dotyczące korupcji.

Zdaniem krytyków Orbana ustanowienie tych sądów to najnowszy dowód na erozję instytucji demokratycznych pod rządami Orbana.

Partia rządząca Węgrami, Fidesz, w reakcji na protesty oświadczyła, że jest "coraz bardziej jasne, że przestępcy są częścią zamieszek ulicznych organizowanych przez sieć George'a Sorosa".