- Żaden z dyrektorów w Narodowym Banku Polskim nie otrzymuje wynagrodzenia w wysokości 65 tys. zł - oświadczyła w czasie konferencji Ewa Raczko, zastępca dyrektora w Departamencie Kadr. Bank nie ujawnił jednak wysokości wynagrodzeń dyrektorów departamentów w NBP.

Konferencja była pokłosiem doniesień "Gazety Wyborczej", według której dyrektor departamentu komunikacji w NBP, Martyna Wojciechowska, zarabia miesięcznie ok. 65 tys. złotych.
















"Nie poznamy zarobków Pixie i Dixie" - kpił na Twitterze Szczerba ("GW" pisała też o wysokim wynagrodzeniu Kamili Sukiennik, dyrektor gabinetu prezesa NBP). "Odczytane oświadczenie przygotowała jedna z nich. Konferencja NBP to wielka ściema" - dodał.

"Najwyraźniej panie mają na niego (prezesa NBP - red.) większy wpływ niż delegująca go Nowogrodzka. Kompromitacja!" - dodał Szczerba.

"Ile zarabia Pani dyrektor Martyna Wojciechowska? Mniej niż 65 tyś. Czyli nie zarabia 65 ale może 64?!" - dopytywał z kolei Cezary Tomczyk z PO.

Z kolei Arkadiusz Myrcha, kolejny poseł PO, przedstawił na Twitterze swoją interpelację do prezesa Glapińskiego, w której domaga się informacji o wynagrodzeniach prezesa, członków zarządu i osób pełniących funkcje kierownicze w NBP.