Jak podaje dziennik „Izwiestia”, gotowy jest już projekt postanowienia w tej sprawie. Jest w fazie tak zwanych międzyresortowych konsultacji. Został on przygotowany przez rosyjskie Ministerstwo Obrony i ma zostać zatwierdzony przez Kreml - czytamy w raporcie opublikowanym przez gazetę. Nowe zasady dawałyby rosyjskiemu lotnictwu wyraźne zezwolenie na zestrzelenie cywilnych statków powietrznych, które byłyby podejrzane o umyślne działanie, które doprowadzić może do "masowej śmierci", katastrofy ekologicznej lub zniszczenia obiektów strategicznych. "Zapobiegnie to również atakom polegającym na porywaniu samolotów" - stwierdzono w raporcie.
Nowe zasady miałyby na celu zapobiec sytuacjom takim jak zamach z 11 września 2001 roku.
Ruch ten postrzegany będzie jako bardzo kontrowersyjny, ponieważ międzynarodowy zespół badaczy stwierdził w maju ubiegłego roku, że szczegółowa analiza wideo wykazała, iż rakieta Buk, którą przed czterema laty zestrzelono samolot Malaysia Airlines MH17, pochodziła z rosyjskiej jednostki wojskowej.
Choć przepisy dotyczące przeciwdziałania terroryzmowi zezwalają na zestrzeliwanie statków powietrznych, które nie wykonują rozkazu lądowania lub zmiany trasy, inny dekret zabrania lub ogranicza zestrzeliwanie samolotów z pasażerami na pokładzie. - Nowy dokument powinien wyeliminować te sprzeczności - powiedział ekspert wojskowy Vladislav Shurygin.
Rosjanie twierdzą, że nowy projekt dekretu spełnia międzynarodowe standardy dotyczące zagrożeń.
Nowy dokument zakłada, że statek powietrzny, który naruszył granice Rosji i zagraża bezpieczeństwu może zostać zestrzelony po wcześniejszych ostrzeżeniach i próbach zmuszenia załogi do lądowania.
Taka sytuacja zaistniała w 2014 roku. Armia bezpośrednio zwróciła się wówczas o wydanie rozkazu do prezydenta Władimira Putina. Alarm został jednak odwołany, gdy się okazało że rzekomym terrorystą jest pijany pasażer.