Jak pisze Reuters z oświadczenia księcia Harry'ego i jego małżonki nie wynika gdzie dokładnie w Ameryce książęca para chce spędzać czas. Nie jest wykluczone, że książę Harry i jego żona mają na myśli Kanadę - gdzie małżonkowie spędzili sześć tygodni w 2019 roku. Kanada jest częścią Brytyjskiej Wspólnoty Narodów, formalnie głową tego państwa jest brytyjski monarcha.
Eksperci ds. bezpieczeństwa wskazują, że w związku z obecnością księcia Harry'ego, jego żony i ich dziecka w Kanadzie, rząd Kanady miałby obowiązek zapewnienia im bezpieczeństwa w związku z ich przynależnością do rodziny królewskiej.
- Nie sądzę, aby mogli zrezygnować z tej dodatkowej ochrony - mówi Larry Busch, były oficer Kanadyjskiej Królewskiej Policji Konnej (RCMP), który zajmował się bezpieczeństwem odwiedzających Kanadę światowych przywódców - w tym członków brytyjskiej rodziny królewskiej.
Mike Zimet, którego firma zajmowała się ochroną m.in. senatora Berniego Sandersa szacuje, iż koszty ochrony księcia Harry'ego i Meghan w czasie ich pobytu w Kanadzie mogą wynieść miliony dolarów. Zimet zwraca uwagę, że para musi brać pod uwagę bezpieczeństwo swojego syna, Archiego, który może znaleźć się na celowniku porywaczy.
Z kolei Joe Balz, prezes GloProSec Preventative Services, agencji ochrony z Kanady (Balz jest - podobnie jak Busch - byłym oficerem RCMP) podkreśla, że poziom ochrony będzie zależał od szacunków dotyczących ryzyka na jakie narażeni będą w Kanadzie książę Harry i Meghan. - Zawsze będzie jakiś idiota, który będzie sprawiał problemy - dodaje zaznaczając, że książęca para będzie bezpieczniejsza w Kanadzie, niż byłaby w USA, gdzie dostęp do broni jest powszechny.
Reuters zauważa, że choć książę Harry i Meghan w swoim oświadczeniu napisali o "finansowej niezależności" to jednak nie stwierdzili jednoznacznie, czy dotyczy też kosztów ich ochrony, wskazując jedynie, że za kwestie związane z ich bezpieczeństwem odpowiedzialne jest brytyjskie MSW.