Obserwatorzy wojskowi - jak pisze "South China Morning Post" - twierdzą, że ćwiczenia wskazywały na to, że Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza chciała sprawdzić swój system dowodzenia na czas wojny, a także wzmocnić obronę rakietową w rejonie Morza Południowochińskiego.

W ćwiczeniach wzięło udział kilka okrętów wojennych - wynika z oświadczenia chińskiej floty. Wśród nich był niszczyciel rakietowy "Hefei", fregata rakietowa "Yuncheng" oraz okręt desantowy "Changbaishan".

Podczas ćwiczeń symulowano rzeczywistą sytuację wojenną, dlatego ćwiczenia nie miały scenariusza znanego wcześniej uczestnikom.

"Te ćwiczenia umożliwiły nam pogłębienie naszej wiedzy o sytuacji bojowej na morzu i zwiększenie swoich możliwości działania" - wynika z oświadczenia chińskiej armii.

Podczas manewrów rozpoczętych 16 stycznia połączone siły zrealizowały ok. 20 różnych ćwiczeń.

W ćwiczeniach brały też udział jednostki stacjonujące na wyspach na Morzu Południowochińskim, które są przedmiotem sporu terytorialnego Chin i kilku innych państw regionu.

Zdaniem analityka wojskowego z Hongkongu, Songa Zhongpinga, zakończone ćwiczenia były próbą lepszego zintegrowania Sił Rakietowych z innymi jednostkami na Południowym Teatrze Dowodzenia obejmującym Morze południowochińskie.