Ludzie się zmieniają. Politycy się zmieniają. Nawet bardzo zmieniają poglądy. Jak Viktor Orbán. Przed niedzielnymi wyborami parlamentarnymi na Węgrzech przeczytałem ponownie jego książkę, właściwie kilkudziesięciostronicową książeczkę „Ojczyzna jest jedna”, która ukazała się w 2007 r., gdy był przywódcą opozycji (polskie wydanie z 2009 r. w tłumaczeniu Teresy Worowskiej). Rządziła wtedy lewica, Węgry podobnie jak Polska były początkującym członkiem UE. Przed przystąpieniem naszych krajów do Unii Orbán był już szefem rządu (1998–2002), wrócił na to stanowisko w 2010 r. W niedzielę się rozstrzygnie, co dalej.