Reklama

Janas: Dzisiejsza "S" nie jest spadkobiercą "Solidarności"

- Duch "Solidarności" to byli ludzie o najróżniejszych poglądach i oni się wszyscy w niej mieścili. A ten związek jest po prostu jednym ze związków o konkretnej, ideowej linii proPiS-owskiej - mówił w #RZECZoPOLITYCE Zbigniew Janas, w PRL członek demokratycznej opozycji.

Aktualizacja: 07.05.2019 09:49 Publikacja: 07.05.2019 09:35

Janas: Dzisiejsza "S" nie jest spadkobiercą "Solidarności"

Foto: tv.rp.pl

arb

Janas przekonywał, że obecna "Solidarność" jest, co najwyżej, formalną spadkobierczynią dawnej "S", która łączyła w sobie ludzi o "najróżniejszych poglądach". Tymczasem obecna "S", jako organizacja o "proPiS-owskiej linii" "duchowo nie jest spadkobiercą" "Solidarności" z lat 80-tych.

Gość #RZECZoPOLITYCE wypomniał też obecnemu przewodniczącemu "Solidarności" Piotrowi Dudzie, że ten w czasie stanu wojennego "stał z kałachem pod telewizją" (Piotr Duda był wówczas żołnierzem wojsk powietrzno-desantowych). - Bohaterem nie był - dodał Janas.

Opozycjonista z czasów PRL-u mówiąc o reakcji opozycji na krytykujące Kościół katolicki w Polsce wystąpienie Leszka Jażdżewskiego stwierdził, że od opozycji "można wymagać tego, żeby tak się znowu strasznie szybko i na wyścigi nie odcinali od jednego człowieka, który na uniwersytecie powiedział kontrowersyjne rzeczy".

"Biskup Zawitkowski był w stanie pomóc w najtrudniejszym czasie”

- Mamy problem Kościoła i to Kościół sam sobie stworzył ten problem. Zawsze był instytucją zamkniętą - mimo ze bardzo wielu ludzi wiedziało, że tam się dzieją złe rzeczy. Dziś Kościół za to płaci cenę - mówił Janas, który dodał jednak, że "o Kościół by się nie martwił". - Kościół w historii radził sobie z różnymi kryzysami. Czasami było tak, że potem stawał się, przynajmniej przez pewien czas, lepszy albo bardziej potrzebny - dodał. 

Reklama
Reklama

Na pytanie czy w latach 80-tych w Polsce Kościół był lepszy Janas odparł, że tak, choć - jak dodał - "nie każdy ksiądz pomagał ludziom ’S'". - Musimy powiedzieć, że nie każdy ksiądz pomagał ludziom Solidarności. I nie każdy sprzyjał. Ale trzeba też powiedzieć, że był, pomagał nam - podkreślił Janas.

- Nawet biskup Józef Zawitkowski. Ja i Zbyszek Bujak żeśmy się u niego ukrywali, jak był proboszczem na Gołąbkach - wspominał Janas. - Ale wtedy był normalnym facetem. Ja go pamiętam, jak fajki palił, a dzisiaj wypowiada się w sposób kontrowersyjny. Czy to znaczy, że przestaliśmy go kochać? Nie - zaznaczył. Jak dodał, biskup Zawitkowski „był w stanie pomóc w najtrudniejszym czasie”. - To był sam początek stanu wojennego. Na plebanii żeśmy spędzali dnie, a w kościele, w podziemiach, żeśmy spali. Więc ma od nas podziękowanie za pomoc w tamtych latach. A dziś mogę się z nim nie zgadzać - powiedział Zbigniew Janas.

Członek demokratycznej opozycji w PRL podkreślił także, że „pamięta ludziom dobro, które świadczyli innym ludziom w trudnych czasach”. - Kościół taki właśnie jest. Czasami ci sami ludzie są tacy, i tacy. Dlatego bym się nie martwił o Kościół. Po pierwsze jest potężną instytucją, łatwo się go nie uszkodzi. A po drugie ma wystarczająco dużo ludzi, można powiedzieć ludzi misji - zaznaczył Janas. - Pozytywnych ludzi, bo kościół poza biskupami, którzy, że tak powiem, wpychają w jedną partię rządzącą Kościół, spajają go z tą partią polityczną, ma bardzo wiele wspaniałych, misyjnych dzieł - dodał. - Nie dzieł księdza Rydzyka, ale takich prawdziwych misyjnych dzieł - podsumował Zbigniew Janas. 

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Były wiceminister z PiS szokuje: „Polska finansuje terroryzm”
Polityka
Polska 2050 wybiera przewodniczącego. Ryszard Petru ujawnił wyniki
Polityka
Donald Tusk odpowiada na deklarację Jarosława Kaczyńskiego. „Bez Brauna? Nie ma szans”
Polityka
Czy Donald Trump weźmie Grenlandię siłą? Były wiceszef MSZ ma wątpliwości
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama