Minister nauki i były minister sprawiedliwości był w Radiu Plus pytany, co obywatele zyskali na zmianach wprowadzanych w wymiarze sprawiedliwości przez Zjednoczoną Prawicę.

- Tu mam świadomość, że te zmiany, mimo że głębokie i obejmujące wiele obszarów, nie przełożyły się na podniesienie jakości funkcjonowania sądów - odparł.

Dopytywany zastrzegł, że nie chce powiedzieć, że "obywatele nic nie zyskali".

- Na pewno jest tak, że w środowisku sędziowskim jest dużo głębsza wrażliwość na to jak są postrzegani przez obywateli i na to, że są do tego, żeby obywatelom służyć, a nie są tą, że zacytuję, nadzwyczajną kastą - powiedział Jarosław Gowin.

- Natomiast z drugiej strony mam świadomość, że nie udało nam się do tej pory osiągnąć głównego celu naszych reform, czyli skrócenia czasu orzekania. Dlatego przed nami szereg działań, które musimy podjąć w tej kadencji - zaznaczył.

Pytany o swą deklarację, że ma zupełnie inną wizję reform niż lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro Gowin powiedział, że jako były szef resortu sprawiedliwości ma mandat do przedstawiania swych koncepcji. Szef Porozumienia dodał, że sytuacja nie oznacza, że dochodzi do sporu. - Do tego samego celu można podążać różną drogą - mówił.

- Bardzo się cieszę, że w ostatnim czasie pan minister Ziobro kładzie nacisk przede wszystkim na rozwiązania, które mają usprawniać funkcjonowanie sądów, chociażby wprowadzenie sędziów pokoju czy spłaszczenie struktury organizacyjnej sądownictwa, czyli upraszczanie procedur. To jest to wszystko, na czym ja się starałem koncentrować, gdy byłem ministrem sprawiedliwości - powiedział wicepremier.