Kandydat Konfederacji w ostatnich wyborach prezydenckich uważa, że Polska powinna wetować "tworzenie nowych unijnych polityk".

Jako przykład Bosak podał debatowany na ostatnim szczycie fundusz odbudowy przeznaczony na odbudowę gospodarczą państw członkowskich po pandemii, który to fundusz jego zdaniem daje Unii zupełnie nowe kompetencje.

Kompetencje te z kolei sprawiają, że Unia robi duży krok w kierunku państwa federalnego, co oznacza utratę znacznego stopnia suwerenności przez poszczególne państwa.

Bosak uważa, że w relacjonowaniu szczytu i jego efektów media skupiły się na pieniądzach, a nie na długookresowej polityce unijnej. Konsekwencją ma być według polityka mniejsza wiedza Polaków na ten temat, a więc i mniejsze zainteresowanie skutkami tej polityki.

Krzysztof Bosak stwierdził, że premier Mateusz Morawiecki chwalił się wysokością wynegocjowanych środków, ale nie dodał, że Polska nie otrzyma ich bezwarunkowo.

- Pierwszym warunkiem jest to, na co zgodził się polski rząd, czyli stworzenie mechanizmu oceniania tzw. praworządności - mówił Bosak. Dodał, że Unia ma "bardzo specyficzne rozumienie tego terminu", więc Polska miała ten warunek zawetować, czego nie uczyniła.

Z kolei warunkiem otrzymania funduszy na energetykę ma być zgoda na neutralność klimatyczną do 2050 roku.

- Górnictwo idzie do zamykania, energetyka do wygaszania. Robimy, co Unia Europejska każe - stwierdził Bosak.