- To jest tylko marnowanie czasu w sytuacji, gdy mamy szczyt zachorowań na koronawirusa, panowie zajmują się swoimi rachunkami - mówił Sikorski.

- Zamiast jasnych komunikatów co robimy w czasie pandemii, zamiast jasnych informacji dla biznesu, jest leninowska logika "kto-kogo" - dodał były marszałek Sejmu.

- Jeśli cokolwiek osiągnięto w czasie kryzysu, to upadek dogmatu o nieomylności i wszechwładzy Kaczyńskiego. Wygląda na to, że Kaczyński będzie musiał zrobić to, czego nie chciał zrobić - wejść do własnego rządu. Teraz trzeba będzie tłumaczyć, że premier jest podwładnym swojego wicepremiera. To pokraczna hybryda, która nie buduje powagi naszego kraju - ocenił Sikorski.

- Kaczyński musi robić coś, czego nie planował. Nie uważam, żeby to był jego sukces - dodał.

Sikorski był też pytany czy, gdyby Kaczyński zdecydował się na przedterminowe wybory, opozycja poparłaby wniosek o samorozwiązanie Sejmu. Były szef MSZ stwierdził, że jego zdaniem opozycja powinna robić wszystko, by rząd sam wypił piwo, którego sam nawarzył.

- Nie ma dogmatu, że opozycja powinna dążyć do jak najszybszego przejęcia władzy. Jeremy Corbyn działał według tego schematu w Wielkiej Brytanii - i przegrał - stwierdził były marszałek Sejmu.

Według Sikorskiego Kaczyński wchodzi do rządu m.in. z obawy o to, by Zbigniew Ziobro nie zbierał nadmiernej liczby haków na niego i premiera Mateusza Morawieckiego.

- Nikt nie osiągnął wszystkiego, wydaje mi się, że jest remis. To są narodziny prawdziwego rządu koalicyjnego - tak podsumował kryzys w Zjednoczonej Prawicy Sikorski.