W ubiegłym tygodniu Sejm przyjął ustawę o przekazaniu mediom publicznym rekordowo wysokiej dotacji - 1,95 mld złotych.

Wcześniej odrzucono weto Senatu. Nie wzięto również pod uwagę opinii sejmowej komisji kultury, która również odrzuciła projekt ustawy.

Nowelizacja trafiła na biurko prezydenta. Nie wiadomo, czy Andrzej Duda podpisze ustawę. Pytany o sprawę sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Andrzej Dera powiedział w rozmowie z dziennikarzami, że rekompensaty funkcjonują we wszystkich państwach demokratycznych. - Instytucja rekompensat jest znana w państwach demokratycznych i stosowana - zaznaczył.

Zdaniem Dery, w kwestii rekompensat dla mediów publicznych "Polska się niczym nie wyróżnia". - Nawet można powiedzieć, że jeżeli chodzi o wysokość tych rekompensat, (to - red.) ma jedne z niższych w Europie, więc nie ma powodów do tego, żeby w tym momencie telewizja publiczna nie dostała tej rekompensaty - powiedział prezydencki minister.

Zastrzegł, że o losach nowelizacji zadecyduje Andrzej Duda. - To jest decyzja pana prezydenta, co z tym zrobi - podkreślił.

Przedstawiciele opozycji w czasie debaty nad nowelizacją i później wzywali, by środki przewidziane w ustawie dla mediów publicznych przeznaczyć na onkologię. We wtorek prezes PSL i kandydat tej formacji na prezydenta Władysław Kosiniak-Kamysz zaapelował do Andrzeja Dudy o zawetowanie ustawy. Na konferencji prasowej lider ludowców zaprezentował przygotowany dokument weta. - Pan się musi tylko pod nim podpisać - zwrócił się do prezydenta. Zdaniem Kosiniaka-Kamysza, prawie dwa miliardy złotych nie powinny zostać przekazane "na telewizję rządową".