O tym, że w kuluarach Sejmu cały czas wracają pogłoski, iż prędzej czy później PiS może mieć poważne kłopoty, bo z klubu w końcu odejdzie grupa posłów skupiona wokół byłego szefa resortu rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego, „Rzeczpospolita” informowała już w poniedziałek. Sytuację miało uspokoić zamrożenie „piątki dla zwierząt", która po senackich poprawkach nie trafi ponownie do Sejmu.
Dowiedz się więcej: PiS ma coraz większe kłopoty w Sejmie
W piątek były minister potwierdził, że jest grupa posłów, która jest zdeterminowana, by założyć w Sejmie niezależny byt polityczny. - Bardzo możliwe, że przyłączą się następni i to koło się rozrośnie - zapowiedział Ardanowski w rozmowie z Radiem Wnet.
- Jeżeli nie będzie żadnych rozmów z kierownictwem PiS - a te sygnały zostały wysłane zarówno bezpośrednio do osób kierujących PiS, jak również poprzez media - to ja nie mam żadnego innego wyjścia, również znajdę się w tej grupie - dodał.
Ardanowski podkreślił, że nie jest inicjatorem tego rozwiązania. - To tylko i wyłącznie od mądrości kierownictwa PiS zależy, czy na najbliższym posiedzeniu Sejmu będzie jeszcze większość - zapowiedział.
Były minister przestrzegł przed "lekceważeniem posłów i senatorów własnego klubu, bo ci ludzie, dając własną twarz, pokazali społeczeństwu, że na PiS można jeszcze stawiać, że są w PiS ludzie, którzy racjonalnie podchodzą do różnych działań, przede wszystkim gospodarczych. Ci posłowie powinni być przeproszeni, na pełnych prawach przywróceni do funkcji czy sejmowych, czy też partyjnych".
W ramach nowego koła jego członkowie mają indywidualnie decydować o poparciu dla konkretnych rozwiązań proponowanych przez rząd. Sam Ardanowski zapowiedział, że zgadzał się do tej pory z większością propozycji rządu. - To nie znaczy, że w każdej decyzji, szczególnie w decyzjach kadrowych, związanych z wotum nieufności członkowie będą głosowali zawsze tak, jak dotychczasowa większość sejmowa - poinformował.