Co się stało w Milanówku w listopadzie 2018 roku?

Bardzo wiele negatywnych rzeczy miało tu miejsce. Dotychczas w Milanówku samorząd był bardzo powiązany z tzw. lokalnymi układami. To się nie zmieniało przez kolejne kadencje. Pewne środowiska były wręcz przyspawane do urzędu gminy, w różny sposób, i zostały całkowicie odcięte od urzędu po objęciu przeze mnie stanowiska burmistrza. Skostniały układ rozsypał się. Odcięto też stały przypływ pieniędzy.

Czytaj także: Coś się zacięło w propagandowej machinie PiS

Jak wyglądała kampania?

Bezwzględnie była to jedna z najbardziej brutalnych kampanii wyborczych w naszym kraju. Kampania w internecie ma obecnie wielkie znaczenie. W Milanówku jednym z największych pod względem zasięgu portali jest facebookowy fanpage „Milanówek – Milanowianie Kochający Milanówek", który sieje i siał nienawiść. Ten portal hejtował moją poprzedniczkę, burmistrz Wiesławę Kwiatkowską, przez ostatni rok jej urzędowania. Później okazało się, że osoba zarządzająca portalem zaczęła mnie wspierać, aczkolwiek niechętnie, w geście wyrażenia dezaprobaty wobec urzędowania burmistrz Kwiatkowskiej. Tą osobą jest Krzysztof „Motyl" Umiastowski.

Który podczas kampanii został ugryziony przez obecną rzecznik sztabu prezydenta Andrzeja Dudy...

Tak. Nie ukrywam, że wsparł mnie w kampanii. Sądzę jednak, że nie z sympatii do mnie, ale pewnie licząc na pewne korzyści. Mam wrażenie, że to osoba jakoś powiązana ze światem służb. Pod koniec sierpnia 2018 r., kiedy powstał mój komitet, pani Janina Moława, obecna przewodnicząca rady miasta, przekonywała Umiastowskiego, żeby mnie wspierał na Facebooku na wspomnianym fanpage'u „Milanówek – Milanowianie Kochający Milanówek". Wielokrotnie blokował treści pozytywne na mój temat tylko przez brak sympatii do mnie. To się na chwilkę zmieniło. Pozytywny przekaz ukazywał się tam do końca lutego 2019 roku, kiedy to pan Krzysztof „Motyl" Umiastowski przeszedł na drugą stronę, używając wobec mnie straszliwego hejtu, który dotyczył również mojej rodziny. Moja żona pochodzi z Kenii i Umiastowski nie stronił od rasistowskich ataków na moją żonę i dzieci. Złożyłem na niego zawiadomienie do prokuratury, gdyż okazał się bardzo niebezpiecznym człowiekiem, jednym z bardziej niebezpiecznych hejterów w naszym kraju. Mam na to wszystko dowody w postaci kilkuset załączników z hejtem Umiastowskiego, które zostały złożone organom ścigania. Ten, który wskazuje na siebie jako pogryzioną ofiarę, w istocie jest uosobieniem agresji – nie tylko w internecie.

Czy Jolanta Turczynowicz-Kieryłło była zaangażowana w kampanię?

Jest mało prawdopodobne, żeby nie była. Kiedy kandydowałem, mąż pani mecenas i kilka innych osób zaprosili mnie na spotkanie, podczas którego chcieli ze mnie wyciągnąć, jaki mam światopogląd. Ustalili, że jestem „pisiorem", co według nich miało być szkodliwe dla miasta. Według męża pani mecenas bycie zwolennikiem PiS miało szkodzić interesom Milanówka. Takie miał poglądy jeszcze w 2018 roku. Byłem i jestem radykalnie apartyjny. Nigdy nie należałem do żadnej partii politycznej.

Autopromocja
LOGISTYKA.RP.PL

Branża, która napędza polską gospodarkę

CZYTAJ WIĘCEJ

Kogo reprezentował mąż pani mecenas?

Andrzej Kieryłło wielokrotnie deklarował, że nie popiera obecnego rządu i PiS, co potwierdzić może wiele osób, w tym jedna z mieszkanek Milanówka – Dorota Stalińska. Pan Kieryłło wraz z małżonką był zaangażowany w kampanię mojej konkurentki Wiesławy Kwiatkowskiej. Kierował jej logistyką wyborczą.

Pani mecenas mówi, że nie angażowała się w kampanię i nie stała po żadnej ze stron.

Fakty są inne. To nie jest możliwe, gdyż ewidentnie była zaangażowana z mężem we wspieranie mojej kontrkandydatki. Ci ludzie robili wszystko, żeby mnie zdyskredytować.

Czy były kolportowane ulotki ośmieszające pana, kandydata na burmistrza?

Tak. Mój sztab zgłosił to na policję.

Czy Turczynowicz-Kieryłło miała z tym coś wspólnego?

Wielce prawdopodobne, że tak. To był ostatni akord kampanii, a Wiesława Kwiatkowska tonęła. Ostatnim rzutem na taśmę chcieli zdobyć jeszcze parę głosów. Ugryzła człowieka, który – jak wynika z wiadomości w prasie i wpisów w internecie – prawdopodobnie złapał ją na gorącym uczynku. Później broniła się, mówiąc, że spacerowała z synem przed godziną drugą w nocy, wyprowadzali psa, i została zaatakowana. Powiem wprost: w świetle tego, czego doznałem w kampanii, postawiłbym znak równości między panią Turczynowicz-Kieryłło a panem Umiastowskim.

Czy pański sztab zgłosił na policję złamanie ciszy wyborczej?

Oczywiście. Krzysztof „Motyl" Umiastowski, który zatrzymał panią mecenas i został przez nią ugryziony, przedstawił mi po zdarzeniu wersję, która pokrywa się z tym, co obecnie przedstawia w mediach. Myślę, że historia przedstawiona przez niego jest wysoce prawdopodobna. Jednak znając go, nie wykluczałbym, że wzmocnił przekaz. Widziałem go po tym ugryzieniu i rana wyglądała bardzo źle.

Dzisiaj mecenas Turczynowicz-Kieryłło walczy z hejtem.

I to najbardziej oburza. Pani Turczynowicz-Kieryłło wspierała panią Kwiatkowską, która walczyła ze mnę politycznie hejtem i kłamliwymi ulotkami. Twierdziły, że jeśli tylko zostanę burmistrzem, to zbuduję domy dla uchodźców, bo mam żonę z Kenii. To był jeden z licznych ataków na mnie. Moja rodzina przeżyła to do tego stopnia, że musiałem zmienić szkołę i przedszkole moim dzieciom. Wywiozłem je poza Milanówek. Moja córka do dziś ma traumę. To środowisko nie pogodziło się z przegraną i wciąż mnie atakuje, a nawet chce zwołać referendum ws. mojego odwołania, mimo że w ciągu roku ściągałem 10 milionów dotacji z programów unijnych i krajowych, a przez całe cztery lata poprzedniczki udało się tego zgromadzić ponad 9 i pół miliona. Zrobiliśmy 12 dróg przez rok, a w poprzedniej kadencji przez cztery lata zrobiono ich 18. Mamy nowy publiczny żłobek, wyremontowaliśmy basen, inwestycja goni inwestycję. Środowisko pani Kwiatkowskiej i Kieryłło nie pogodziło się z przegraną. Historia pani Turczynowicz-Kieryłło jest bardzo ciekawa, gdyż wcześniej reprezentowała inny światopogląd polityczny. Najprawdopodobniej zmieniła swój wizerunek w momencie, kiedy pojawiała się u boku pana Adama Glapińskiego, prezesa NBP, a następnie weszła w środowisko władzy. Przed 2018 rokiem to były całkiem inne osoby niż obecnie. Wiem, ludzie się zmieniają, choć ta zmiana w tym wypadku, przynajmniej w mojej ocenie, jest niewiarygodna.

Pani mecenas została szefową sztabu Andrzeja Dudy. Czy zaszkodzi prezydentowi w reelekcji?

Nie chcę wchodzić w politykę, bo nie jestem politykiem, nie należę do żadnej partii, jestem samorządowcem wspierającym Milanówek. Przestrzegam wszystkich polityków przed doborem niesprawdzonych ludzi. Życzę wszystkim kandydatom samych sukcesów, ale życzę im także świadomego doboru współpracowników, by w przyszłości nie znalazły się na szczytach władzy osoby, których środowiska dawałyby przyzwolenie na hejterskie ataki na dzieci. Jak widać, hipokryzja w tej sprawie sięgnęła zenitu. Przykro mi, że ta sytuacja miała miejsce w tak cudownym miejscu jak Milanówek, którego mam zaszczyt być burmistrzem. Milanówek to miasto wspaniałych, mądrych i bardzo wrażliwych ludzi. Wierzę głęboko w to, że tego typu sytuacja nigdy już się nie powtórzy. Pamiętajmy i utrwalajmy to, co nas łączy, a nie skupiajmy się na tym, co nas dzieli.