Aresztowanie konserwatywnej polityk, która przez mniej niż rok była tymczasową głową państwa, wywołało falę krytyki ze strony organizacji broniących praw człowieka oraz Organizacji Państw Amerykańskich (OPA). Krytykujący zarzucają upolitycznienie wymiaru sprawiedliwości w Boliwii.

"(Sędziowie) stali się represyjnym instrumentem partii rządzącej" - głosi oświadczenie OPA wydane w poniedziałek. "Boliwijski system sądów nie gwarantuje uczciwego procesu, bezstronności (...)" - czytamy w oświadczeniu.

Anez została aresztowana po tym, jak policja przeszukała jej dom w sobotę.

Byłą prezydent przewieziono do kobiecego więzienia w stolicy kraju, La Paz.

Prokuratura podległa socjalistycznemu rządowi, który powrócił do władzy w październiku, zarzuca Anez, że ta użyła sił bezpieczeństwa do zmuszenia Moralesa do ustąpienia z urzędu po wyborach prezydenckich, których wyniki były kwestionowane przez ówczesną opozycję.

Anez odrzuca te oskarżenia, sprawę przeciwko sobie określa mianem politycznej i utrzymuje, że objęcie przez nią urzędu prezydenta odbyło się w zgodzie z konstytucją kraju.

Do aresztu trafili też byli ministrowie energii i sprawiedliwości pod zarzutem terroryzmu, zdrady i udziału w spisku, którego celem był przewrót w kraju. Nakazy aresztowania wydano wobec byłych przywódców armii i komendantów policji.

W poniedziałek były dowódca sił zbrojnych Boliwii, generał Jorge Pastor Mendieta, dobrowolnie stawił się w prokuraturze i został aresztowany.

Minister sprawiedliwości Boliwii, Ivan Lima, w telewizji państwowej oświadczył, że będzie się domagał wyroku 30 lat więzienia dla Anez, jeśli zostanie ona uznana za winną stawianych jej zarzutów.

Autopromocja
Historia Uważam Rze

Odkrywaj karty historii i pogłębiaj swoją wiedzę od starożytności po nowoczesność

ZAMÓW

Anez, była senator, została tymczasowym prezydentem po tym, jak Evo Morales ustąpił po protestach spowodowanych zarzutami sfałszowania wyborów prezydenckich, które zapewniły mu czwartą kadencję na stanowisku prezydenta.