– Skończmy słuchać tych idiotyzmów o jakichś prawach człowieka czy o jakiejś równości. Ci ludzie nie są równi ludziom normalnym i skończmy z tą dyskusją – mówił w czerwcu ubiegłego roku Przemysław Czarnek z PiS, dziś minister edukacji i nauki. I za tę wypowiedź może stracić immunitet. Wniosek w jego sprawie wpłynął do Sejmu 16 lutego.

Jest związany z prywatnym aktem oskarżenia, wniesionym przez dwie osoby homoseksualne wspierane przez Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. Ich zdaniem Czarnek dopuścił się pomówienia za pomocą środków masowego komunikowania, za co grozi nawet rok więzienia. – Jego wypowiedź godzi w prawa człowieka, będące podstawą cywilizacji europejskiej w obecnym kształcie – komentuje prezes ośrodka Konrad Dulkowski.

Minister wniosek bagatelizuje. – Dwóch kompletnie nieznanych mi osobników, których w życiu na oczy nie widziałem, twierdzi, że znieważyłem ich wypowiedzią sprzed roku. Tani chwyt marketingowy. Tyle – mówi nam Czarnek.

A jeśli immunitet straci, to nieprędko. Kolejka takich spraw się wydłuża.

Pełne szuflady

O to, ile obecnie wniosków o uchylenie immunitetu znajduje się przy Wiejskiej, spytaliśmy Centrum Informacyjne Sejmu. Z odpowiedzi wynika, że jest ich 24: osiem z ubiegłej kadencji, które nie uległy dyskontynuacji, oraz 16 z bieżącej. Ogólnie dotyczą 17 posłów.

Najczęściej są to, jak w przypadku Czarnka, sprawy z powództwa prywatnego. Oprócz ministra edukacji takie wnioski dotyczą Małgorzaty Gosiewskiej (PiS), Pawła Kukiza (Kukiz'15), Jarosława Urbaniaka (KO), Marty Golbik (KO), Sławomira Nitrasa (KO), Pawła Lisieckiego (PiS), Jacka Żalka (PiS), Joanny Scheuring-Wielgus (Lewica) i Sławomira Skwarka (PiS). Ponadto, trzy takie wnioski dotyczą szefa PO Borysa Budki.

Inne wnioski są z oskarżenia publicznego i najczęściej dotyczą wykroczeń. CIS nie podaje szczegółów, ale można przypuszczać, że najczęściej są to wykroczenia w ruchu drogowym. Takie wnioski wpłynęły w sprawach Joanny Scheuring-Wielgus, Gabrieli Lenartowicz (KO), Magdaleny Filiks (KO), Moniki Falej (Lewica), Krzysztofa Sobolewskiego (PiS), Zbigniewa Ziejewskiego (PSL) i dwukrotnie Lecha Kołakowskiego (PiS).

Wnioski o największej wadze, bo karne niedotyczące wykroczeń, ma tylko dwoje posłów: Scheuring-Wielgus i dwukrotnie Nitras. Pierwsza zdaniem prokuratury dopuściła się złośliwego przeszkadzania w wykonywaniu aktu religijnego, prezentując w kościele aborcyjne transparenty. Nitras miał z kolei popychać posła PiS oraz naruszyć nietykalność innych posłów i utrudnić wykonywanie obowiązków przez dziennikarza.

Polityczne przyczyny?

Wniosków immunitetowych w rzeczywistości jest jeszcze więcej, bo CIS nie podało nam informacji o tych ze spraw cywilnych. Kiedy kolejka zacznie być rozładowywana? Od początku kadencji Komisja Regulaminowa, Spraw Poselskich i Immunitetowych zajęła się tylko jednym immunitetem – Jacka Żalka z PiS. W jej pracach na pierwsze półrocze zapisano co prawda sprawy ośmiu polityków, wyłącznie w opozycji, ale już widać, że plan nie jest realizowany.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Oficjalnym powodem opóźnień są ograniczenia w zwoływaniu Komisji wynikające z pandemii. Swoje teorie ma opozycja. – Trzy razy straszono mnie odebraniem immunitetu i nic. Chodzi tylko o to, żeby postraszyć – mówi Joanna Scheuring-Wielgus.

– W ZP są mocne podziały wewnętrzne i to, że odebrania immunitetu chce Zbigniew Ziobro, nie oznacza, że chce tego też Jarosław Kaczyński – komentuje inny, pragnący zachować anonimowość, poseł opozycji. – Poza tym głosowanie nad immunitetem np. Scheuring-Wielgus skończyłoby się sejmową awanturą o wolność wyrażania poglądów. PiS może tego nie chcieć.

Czy rzeczywiście niektóre wnioski są opóźniane z powodów politycznych? – Nie zaprzeczam, nie potwierdzam – mówi szef Komisji Regulaminowej Kazimierz Smoliński z PiS. – Wnioski mają różny charakter, czasami polityczny, co też trzeba wziąć pod uwagę – zaznacza.

I dodaje, że wniosek dotyczący Przemysława Czarnka będzie rozpatrzony najwcześniej w przyszłym roku.