Następnym krokiem ma być zorganizowanie wyborów prezydenckich połączonych z parlamentarnymi.
Jak pisze tygodnik, "planuje" to Jarosław Kaczyński.
Prezes PiS chce także, aby głosowanie nad ustawą dotyczącą wyborów korespondencyjnych odbyło się bez względu na jego wynik, aby winą za możliwą przegraną obarczyć Jarosława Gowina i jego posłów.
W takiej sytuacji odbyłyby się one w pierwszej połowie sierpnia, zaraz po wygaśnięciu kadencji Dudy.
Według informatora "Wprost" - "osoby z otoczenia prezesa" - taka sytuacja zapewniłaby przewagę PiS-owi, "bo Andrzej Duda pociągnie wynik partii do góry w wyborach, a wyniki opozycji z ich kandydatami się spłaszczą".
Jednak, jak zastrzega ów informator, na razie Jarosław Kaczyński uważa, że uda mu się przekonać posłów Porozumienia, m.in. dlatego, że przyspieszone wybory mogą oznaczać polityczny kryzys, za który wyborcy obwinią Gowina.