Specjalna komisja zajmująca się propozycjami zmian w konstytucji ma powstać w Sejmie jeszcze w październiku. Jej utworzenia od dawna chciał premier Donald Tusk. Teraz zgodę na jej powołanie wyraził marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna.
Jak dowiaduje się „Rz”, ostateczna decyzja o utworzeniu komisji konstytucyjnej zapadła na ostatnim spotkaniu koalicyjnym, gdy zgodził się na nią PSL.
– Na ten temat powinna się wreszcie zacząć dyskusja – uważa poseł PO Robert Węgrzyn.
Opozycja zadaje jednak pytanie o sens powoływania komisji, skoro wiadomo, że w tej kadencji nie ma mowy o wprowadzeniu zmian w konstytucji. Nie ma bowiem większości, która byłaby w stanie je przeprowadzić.
– Pic na wodę. Merytorycznie powoływanie takiej komisji nie ma najmniejszego sensu. Nawet dziecko jest w stanie się zorientować, że jej utworzenie to jedynie zasłona dymna – uważa Marek Wikiński, poseł SLD.
Podobnego zdania jest też Andrzej Dera z PiS. Jego zdaniem wzniecanie teraz dyskusji o konstytucji ma na celu wyłącznie odwrócenie uwagi od spraw niewygodnych dla rządu.
– Będziemy dyskutować, czy zmniejszyć liczbę posłów, a rząd będzie w tym czasie podnosił podatki – przewiduje Dera.
Krytyczną opinię ma też część PSL. – To bajerowanie ludzi. Na rok przed wyborami nie robi się takich cyrków – mówi poseł Eugeniusz Kłopotek.
– Nawet jeśli w tej kadencji zmiany nie zostaną wprowadzone, to pozostaną materiały do dyskusji na przyszłość – broni pomysłu Węgrzyn.
Politycy PO nie ukrywają, że w powoływaniu komisji mają pewien polityczny cel – podgrzanie atmosfery tak, by zmiany w konstytucji przewidujące m.in. zmniejszenie liczby posłów czy ograniczenie prezydenckiego weta mogły się stać jednym z tematów kampanii parlamentarnej w 2011 r.