– Nie ukrywamy, że ambicje i konkurencja w PO to też codzienność – mówił szef partii Donald Tusk do prawie 500 delegatów w sali warszawskiego hotelu Gromada.

Mobilizował ich, by sprostali wyzwaniu bycia partią rządzącą. Podkreślał, że w Platformie istotą jest „jedność w różnorodności”.

Ale wewnętrzne negocjacje w sprawie składu zarządu trwały jeszcze w piątek rano. O wpływy ścierało się otoczenie premiera i marszałka Sejmu Grzegorza Schetyny. Do obsadzenia było osiem miejsc, funkcja sekretarza generalnego i skarbnika.

Na swych zastępców Tusk zarekomendował: Schetynę, prezydent stolicy Hannę Gronkiewicz-Waltz, minister zdrowia Ewę Kopacz i szefa MSZ Radosława Sikorskiego.

O Schetynie, który został pierwszym wiceprzewodniczącym, powiedział: – Przychodzi znów czas, byśmy byli jak jedna pięść.

Cztery pozostałe miejsca miały być obsadzane przez kandydatów zaproponowanych przez delegatów. Jednak znów przedstawił je Tusk, tłumacząc, że doszło do konsensusu w partii. Premier zarekomendował: ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka, rzecznika rządu Pawła Grasia, śląską posłankę Danutę Pietraszewską i senator Jadwigę Rotnicką z Wielkopolski. Niespodzianką była tylko ta ostatnia kandydatura.

Ze zgłoszenia swojej kandydatury zrezygnował minister kultury Bogdan Zdrojewski. – Osiągnięto konsensus, nie chciałem go burzyć – powiedział „Rz” Zdrojewski.

– Premier umiał doprowadzić do synergii różnych środowisk w partii przy potwierdzeniu swojej zdecydowanej pozycji – mówi „Rz” Ireneusz Raś, lider małopolskiej PO.

Politycy komentowali w kuluarach, że nowy zarząd będą stanowić w większości politycy bliżsi Tuskowi.

Autopromocja
Instytut monitorowania mediów, Raport NOM

"Rzeczpospolita" najbardziej opiniotwórczym medium prasowym 2021 roku

CZYTAJ WIĘCEJ

Poza przewodniczącym i wybranymi w piątek członkami w skład zarządu wchodzi jeszcze 16 szefów regionalnych struktur. Sekretarzem generalnym partii został Andrzej Wyrobiec, skarbnikiem Łukasz Pawełek.