Kancelaria złożyła w Sejmie odpowiednią poprawkę do projektu budżetu. Jak poinformowała, planowane wydatki na 2011 rok zostały obniżone na polecenie samego Bronisława Komorowskiego. Zamiast 181 mln zł kancelaria ma dysponować ok. 170 mln.

Dziś projektem przyszłorocznego budżetu głowy państwa ma się zająć Sejmowa Komisja Regulaminowa i Spraw Poselskich, która opiniuje plany finansowe Kancelarii Prezydenta.

– Nie ukrywam, że kamień spadł mi z serca, gdy otrzymałem informację, że prezydent postanowił jednak ten budżet obniżyć – mówi „Rz” Jerzy Budnik (PO), szef Komisji Regulaminowej. – Gdyby nie to, miałbym ogromny problem, by rekomendować komisji jego przyjęcie.

Według Budnika projekt w pierwotnej formie mógłby nie uzyskać pozytywnej opinii komisji. Dlaczego?

Przewidywał bowiem, że w 2011 roku wydatki wzrosną aż o 23 mln w stosunku do poprzedniego roku (w 2010 r. prezydenckie wydatki zaplanowano na poziomie 158 mln zł).

Tymczasem prezydent Bronisław Komorowski oraz jego urzędnicy zapowiadali oszczędności.

Posłowie opozycji stwierdzili, że skok wydatków jest nie do zaakceptowania.

– Zaskoczenie było tym większe, że jeśli ktoś tyle mówił o oszczędnościach, to należałoby oczekiwać, że przynajmniej nie będzie wzrostu – podkreśla Barbara Bartuś (PiS), wiceprzewodnicząca komisji.

Kancelaria zdecydowała więc o cięciach. – Ministrowie prezydenta zapewnili mnie, że nastąpi jedynie wzrost inflacyjny – informuje Jerzy Budnik. Jednak budżet będzie w rzeczywistości sporo wyższy (w sumie o 12 mln zł).

– Prezydent polecił redukcję do realnego poziomu z 2010 roku powiększonego o koszty paliwa lotniczego – informuje „Rz” Sławomir Nowak, minister z Kancelarii Prezydenta. – Zaoszczędzone 11 mln zł prezydent postuluje przekazać na Zamek Królewski w Warszawie, który w przyszłym roku będzie pełnił dodatkowe funkcje reprezentacyjne związane z polską prezydencją w UE.