Ministerstwo Zdrowia podpisało umowę z firmą z Lublina na dostawę 1200 respiratorów wartych blisko 200 milionów złotych. TVN 24 skontaktował się z producentami sprzętu wskazanego w dokumencie i okazało się, że żaden z nich nie sprzedał tych urządzeń spółce, która zawarła kontrakt z polskim rządem. Jak ministerstwo sprawdza kontrahentów i czy bierze odpowiedzialność za to, z kim robi interesy?

Nie wiem, z kim kontaktowali się dziennikarze, wiem natomiast, co dotarło do magazynu Agencji Rezerw Materiałowych. Dotarła tam pierwsza partia 50 nowych respiratorów z pełną dokumentacją i gwarancją serwisu. To chyba wystarczy za odpowiedź, z kim zawieramy kontrakt. Dodam może tylko, że firma miała i ma pozytywną rekomendację polskich służb.

Na jakiej podstawie ministerstwo wybrało i podpisało umowę z E&K?

Tak jak w przypadku każdego innego kontrahenta, czyli na podstawie złożonej oferty, po weryfikacji dokonanej przez służby.

Czy respiratory od handlarza bronią nie dotrą do Polski czy resort wyrzucił w błoto 200 mln zł?

Już dotarła pierwsza partia i czekamy na kolejną. Z dostawcą jesteśmy w stałym kontakcie. Umowa przewiduje natomiast zadośćuczynienie finansowe za brak dostaw. Nie ma tu zagrożenia utraty nawet złotówki. Sensacyjne tony niektórych mediów między bajki można włożyć.

— rozmawiał Jacek Nizinkiewicz

Cała rozmowa Jacka Nizinkiewicza z prof. Łukaszem Szumowskim, ministrem zdrowia, w jutrzejszej „Rzeczpospolitej” i na rp.pl

 

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ