We wtorek przed południem na warszawskich Bielanach autobus linii 181 uderzył w cztery zaparkowane pojazdy i latarnię. 25-letni kierowca autobusu był trzeźwy, jednak badanie wykazało u niego obecność substancji odurzających (metamfetaminy). Mężczyzna został zatrzymany.

Dowiedz się więcej: Drugi kierowca autobusu po narkotykach. Warszawa zawiesza umowę z Arrivą

25 czerwca autobus linii 186 przebił barierki i spadł z wiaduktu mostu Grota-Roweckiego w stolicy. Kierowca był trzeźwy, lecz znajdował się pod wpływem amfetaminy, został aresztowany. W wypadku zginęła jedna osoba, a cztery zostały ciężko ranne.

Czytaj także: Jest wniosek o tymczasowy areszt dla sprawcy wypadku autobusu

W przypadku obu wypadków kierowcy byli zatrudnieni przez firmę Arriva.

Do sprawy na konferencji prasowej odnieśli się sztabowcy walczącego o reelekcję prezydenta Andrzeja Dudy.

Poseł Porozumienia Kamil Bortniczuk mówiąc o wypadku z mostu Grota-Roweckiego powiedział, że ów wypadek "wyciągnął na światło dzienne kilka faktów, co do których istnienia opinia publiczna nie miała wcześniej wiedzy". - Okazało się, że nie wszystkie przewozy autobusowe w mieście stołecznym realizowane są przez spółkę samorządową, że część z nich jest podzlecana niemieckiej firmie, co jak się okazuje wpłynęło również na jakość tych przewozów w kontekście osób zatrudnianych do realizacji tych przewozów. Po drugie okazało się, że kierowca tego feralnego autobusu, sprawca wypadku, co już dzisiaj z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy stwierdzić, nie tylko w przeszłości miał zatrzymywane prawo jazdy, ale był pod wpływem środków odurzających - dodał.

"Panie Trzaskowski, apelujemy, aby pan wykonywał obowiązki, do których pana wyborcy powołali"

- Wówczas wydawało się, że z takiego wydarzenia należy wyciągnąć wnioski, że prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski wyciągnie te wnioski i doprowadzi do sytuacji, w której pracownicy prywatnej, niemieckiej spółki realizującej zadania z zakresu komunikacji miejskiej w Warszawie będą odpowiednio badani - podkreślił.

Bortniczuk zaznaczył, że we wtorek doszło do kolejnego wypadku "i o zgrozo po raz kolejny, jak się okazuje, kierowca autobusu komunikacji miejskiej był pod wpływem środków odurzających". Poseł ocenił, że pozwala to wyciągnąć wniosek, że wszyscy uczestnicy ruchu drogowego w Warszawie, nie tylko pasażerowie pojazdów komunikacji miejskiej, są narażeni na niebezpieczeństwo "w związku z tym, że procedury w odniesieniu do kierowców autobusów komunikacji miejskiej dotyczące bezpieczeństwa nie są stosowane".

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

- W związku z tym mamy apel do prezydenta Rafała Trzaskowskiego, kandydata w tych wyborach, aby pilnie pojawił się w Warszawie i doprowadził do kontroli tych procedur, które - nieprzestrzegane - prowadzą do zagrożenia bezpieczeństwa wszystkich osób przebywających w Warszawie - oświadczył.

- Panie Rafale Trzaskowski, apelujemy, aby pan wykonywał obowiązki, do których pana wyborcy powołali, bo to pan, a nie żaden z pańskich wiceprezydentów wygrał wybory w Warszawie i to pan był gwarantem tego, że to miasto będzie odpowiednio zarządzane - zaznaczył Kamil Bortniczuk.

"Sytuacja wymaga podjęcia poważnych działań"

- Dzisiejsza sytuacja pokazuje, że musimy wyjść na chwilę poza kampanijne tory, bo to już nie jest kwestia wyborów, (...) to jest kwestia bezpieczeństwa, zdrowia i życia warszawiaków, a to, w pierwszej kolejności, powinno być obowiązkiem prezydenta miasta - powiedział wicerzecznik PiS poseł Radosław Fogiel.

Zaapelował, by Rafał Trzaskowski "na chwilę odstawił" swą kampanię w wyborach prezydenckich, "uporządkował swoje priorytety i jak najszybciej zajął się tą dramatyczną sytuacją w Warszawie".

Zdaniem Fogla, w stolicy zdarzyła się rzecz niebywała. - Jeden wypadek mógł być przypadkiem, który zdarza się zawsze i wszędzie. ale jeśli mamy już serię wypadków autobusów komunikacji miejskiej, obsługiwanych przez niemiecką firmę na zlecenie miasta, na zlecenie prezydenta Trzaskowskiego i drugi kierowca autobusu, który ulega wypadkowi, jest pod wpływem narkotyków, to sytuacja jest poważna i wymaga podjęcia poważnych działań - ocenił polityk Prawa i Sprawiedliwości. Dodał, że będzie się można przekonać, jak Rafał Trzaskowski "zachowuje się w trakcie kryzysu".

"To już nie są przepychanki sztabów, tutaj chodzi o życie"

- Stąd nasz bardzo poważny apel o to, żeby potraktował tę sprawę z najwyższą starannością. Jeżeli Rafał Trzaskowski nie sprosta wyzwaniu, jeżeli okaże się - tak jak w przypadku np. kryzysu z koronawirusem - (że) ucieka od problemów, jutro nasi posłowie rozpoczną kontrolę poselską w spółce, która zatrudnia kierowców i która obsługuje przewozy w Warszawie - poinformował Fogiel.

- Ale bardzo poważnie apelujemy o potraktowanie tej sprawy priorytetowo, bo to już nie są przepychanki sztabów wyborczych, tutaj chodzi o życie i zdrowie warszawiaków - zaznaczył.

Pytany przez dziennikarza, czy można mówić o problemie w nadzorze nad kierowcami wicerzecznik PiS odparł, że "z całą pewnością". - Jedna sytuacja to może być przypadek, zrządzenie losu, nikt nie rzucałby kamieniem. ale jeżeli to się zdarza drugi raz, to znaczy, że jest jakiś głęboki problem w systemie zatrudniania kierowców, w systemie weryfikacji kandydatów, w systemie kontroli kierowców, którzy wsiadają do autobusów - dodał.

- Trudno mi nawet wyobrazić sobie, jak można dopuścić do takiej sytuacji, w której osoby pod wpływem narkotyków zasiadają w autobusach komunikacji miejskiej jako kierowcy - mówił Fogiel.