Powodem tej niechęci ma być fakt, że parlamentarzyści mają być zakwaterowani w luksusowym, 4-gwiazdkowym Hotelu Krasicki.
Za nocleg w jednoosobowym pokoju trzeba w nim zapłacić minimum 300 zł, a goście mają do dyspozycji baseny, spa, centrum konferencyjne, seanse astronomiczne, a nawet rejsy gondolami.
Tematem wyjazdowego posiedzenia klubu KO ma być wizerunkowa wpadka, jaką zaliczyła Koalicja Obywatelska popierając projekt podwyżek dla parlamentarzystów, na domiar złego w tym samym dniu, gdy ogłoszono spadek PKB w Polsce.
Chociaż po gromach, jakie spadły wówczas na opozycję, Koalicja wycofała się z tego poparcia, ale wśród jej członków pojawiła się potrzeba poważnej rozmowy - stąd pomysł wyjazdowego posiedzenia klubu.
Parlamentarzyści KO mają różne podejście do tej sprawy - część obawia się pandemii, część jest zdania, że pobyt w luksusowym hotelu będzie kolejną wizerunkową wpadką, część zaś - że wyjazd powinien być obowiązkowy.
Dodatkowym problemem okazał się wybór hotelu. Zaproponował go poseł KO z Lidzbarka Jacek Protas. Była to jego druga propozycja, pierwszą był Zamek Ryn, ale w konkretnym terminie nie było w nim już miejsc.
Obydwa hotele, i kilka innych, należą do tego samego właściciela - rodziny Dowgiałłów, która fundusze na remont i modernizacje obiektów otrzymała 15 mln zł z funduszy unijnych, gdy ich rozdzielaniem zajmował się warmińsko-mazurski Urząd Marszałkowski, a szefował mu Jacek Protas. W Hotelu Krasicki żona Protasa prowadziła wówczas gabinet kosmetyczny.