Scysję rozpoczął europoseł SP Jacek Kurski, który jeszcze będąc w PiS, zyskał przydomek „bulterier".
– Kolesiu, który niedawno napruty jak kuter dostałeś w limo od policji, nie składaj ordynarnych korupcyjnych ofert posłom SP. Wracaj na Kolską – napisał europoseł na Twitterze.
Dla nikogo nie ulegało wątpliwości, że Kurskiemu chodziło o posła Przemysława Wiplera z Polski Razem, który niedawno wdał się w przepychankę ze stołecznymi policjantami, po czym trafił na izbę wytrzeźwień. Wipler przez jakiś czas udawał, że nie wie, do kogo odnosił się ten wpis. Wreszcie jednak w rozmowie z „Gazetą Wyborczą" przyznał, że twitt Kurskiego dotyczył jego i że rzeczywiście rozmawia on z posłami SP. Dodał, że są chętni do takich rozmów, bo SP się rozpada.
– Otwarte jest teraz okienko transferowe – oznajmił Wipler.
A komentując sam wpis Kurskiego, dodał, że autor powinien trzymać się zasady „Piłeś – nie pisz". – Bo przecież na trzeźwo tego nie pisał – zauważył Wipler.
Arkadiusz Mularczyk, przewodniczący Klubu Solidarnej Polski, traktuje wpis Jacka Kurskiego w kategoriach happeningu. – Jacek chce przebić Radosława Sikorskiego na Twitterze, dzisiaj mu się to udało – śmieje się Mularczyk.
Szef klubu Solidarnej Polski twierdzi też, że nikt z posłów nie zgłosił mu chęci odejścia. – O próbach podebrania nam członków klubu wiem tylko z mediów – mówi. – Ale gdyby to była prawda, to uznałbym to za bardzo nieeleganckie zachowanie.
Mularczyk dodaje, że niedawno spotkał się z Jarosławem Gowinem i proponował współpracę. – Oni jeszcze tego nie wiedzą, ale bez klubu w Sejmie ciężko jest cokolwiek zrobić – mówi. – Za kilka tygodni zainteresowanie nimi opadnie i nikt już nie będzie przychodził na ich konferencje ani zapraszał do mediów.
Agresywny wpis Kurskiego można też wytłumaczyć narastającą nerwowością Solidarnej Polski. Od miesięcy w rankingach partii politycznych nie może ona wznieść się ponad magiczną granicę 5 punktów procentowych, której przekroczenie gwarantuje miejsce w Sejmie. Tymczasem Polska Razem w najnowszym sondażu „Newsweeka" ma 7 proc. poparcia, tyle samo co PSL.
Mularczyk jest jednak dobrej myśli co do szans SP w najbliższych wyborach do Parlamentu Europejskiego.
– Jestem pewien, że mamy szansę na trzy, cztery mandaty – mówi. – A po wyborach europejskich będziemy w innej sytuacji politycznej niż teraz.