Wczoraj napisaliśmy

, że zakup mebli przez resort Radosława Sikorskiego w latach 2009–2013 zakwestionowali kontrolerzy z KPRM.  Spośród 4,4 milionów złotych, które w tych latach ministerstwo wydało na sprzęt, część posłużyła na zakup mebli luksusowych. Ale zdaniem KPRM można było je kupić dużo taniej, a niektóre z kosztownych mebli trafiły od razu do magazynu.

„Jak kupicie mi jakieś badziewie z Ikei, to będziecie martwi!" – żartował na Twitterze europoseł Polski Razem Marek Migalski, trawestując niedawne słowa szefa polskiej dyplomacji wypowiedziane do ukraińskich opozycjonistów.

Zdaniem posła PiS Andrzeja Jaworskiego ta sprawa to kolejny argument za odwołaniem ministra. – Jeżeli ktoś nie potrafi zapanować nad wydatkami budżetowymi, nie powinien  pełnić funkcji w rządzie. Robienie zakupów do magazynu kojarzy mi się z rezydencjami byłych dygnitarzy ukraińskich – komentuje.

Do sprawy odniósł się rzecznik MSZ Marcin Wojciechowski. W oświadczeniu dla mediów podkreślił, że  kontrola nie stwierdziła naruszenia prawa, a resort przechodzi „intensywną modernizację".

—wef