We wtorek zebrała się Rada Bezpieczeństwa Narodowego. W części jawnej prezydent Karol Nawrocki krytykował rząd za sytuację w Trybunale Konstytucyjnym.

- 30 października doszło do sytuacji bez precedensu w III RP po roku 1989. Polityczną decyzją rządu postanowiono bezprawnie przejąć Trybunał Konstytucyjny – stwierdził Nawrocki. - Próbowano to zrobić wykorzystując moją nieobecność w Polsce, dlatego przerwałem swoją podróż zagraniczną i wróciłem do Warszawy - dodał.

Po zakończeniu przemówienia rozpoczęło się niejawne posiedzenie.

Kulisy spotkania u prezydenta

TVN24 poznał kulisy rozmów, które trwały około czterech godzin. Premier Donald Tusk miał „odwinąć się” prezydentowi – relacjonują dziennikarze. Miał mu zarzucić, że jest „za krótko w polityce” i „nie ze wszystkiego sobie zdaję sprawę”. Przekonywał także, że o sytuacji w TK zdecydowali sędziowie, a nie rząd.

- Mógł pan wcześniej doprowadzić do jakiegoś kompromisu w Trybunale Konstytucyjnym. Mógł pan przyjąć ślubowanie od sędziów. Nie robił pan tego. Jest pan odpowiedzialny za to, co się wydarzyło w Trybunale Konstytucyjnym, więc te uwagi nie do nas, tylko raczej do siebie. A działania sędziów to są działania sędziów. Policja jest tylko tą siłą, która ma chronić i sędziów, i budynek Trybunału, i demonstrantów - miał powiedzieć Tusk, według relacji TVN24.

Prezydent Nawrocki miał też skarżyć się na działania Anny Korwin-Piotrowskiej, która próbowała go zatrzymać, gdy szedł do budynku TK w noc z piątku na sobotę. - Dotykała mojego brzucha, kiedy wchodziłem do Trybunału Konstytucyjnego - mówił.

Czytaj więcej

Święczkowski w delegacji, Nawrocki nad Hiszpanią. Ujawniamy, jak przejęto Trybunał

Prezydent miał też próbować „zaczepiać premiera czy ministrów”, m.in. szefa MSZ Radosława Sikorskiego. - Panie ministrze, straciłem czas, moi ludzie stracili czas na rozmowy z panem o ambasadorach. Dogadaliśmy się, ale pan jest za słaby, bo siedzący tutaj obok premier to podważył, skasował i tak kończą się z panem rozmowy - mówił. Według dziennikarzy takich „szpilek” wobec Sikorskiego było więcej.

Tusk zaproponował rozmowę

Rozmowy następnie się uspokoiły. Premier Donald Tusk miał zaproponować rozmowy w cztery oczy „jak Polak z Polakiem”. Według TVN24 prezydent „miał zareagować uśmiechem i kiwaniem głową, co zostało odebrane jako akceptacja”.

TVN24 podaje, że taki deeskalacyjny nastrój wynika z reakcji zagranicy na wydarzenia w Polsce. Niektórzy komentatorzy i media przedstawiali bowiem sytuację jako próbę zamachu stanu lub początek wojny domowej.