– Prezydent idzie na wojnę z nami, a nie my na wojnę z prezydentem – mówi „Rzeczpospolitej” o relacjach koalicji 15 października z Karolem Nawrockim minister w rządzie Donalda Tuska. I, jak wynika z naszych informacji, rządzący z jednej strony są zadowoleni z podpisania, a zarazem skierowania do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej, ustawy o nadmiarowych zyskach koncernów paliwowych, która ma sfinansować obniżkę cen paliw. Ale z drugiej przyznają, że prezydent zaskoczył ich swoją decyzją. My poznaliśmy jej kulisy.

Paliwo po 5,19 zł. Czy to jeszcze możliwe? 

Treść czwartkowego orędzia prezydenckiego znało tylko najbliższe otoczenie Karola Nawrockiego. Rządzący spodziewali się zapowiedzi kolejnego weta wobec ustawy o nadmiarowych zyskach koncernów paliwowych. Nawrocki zaskoczył nie tylko koalicję Donalda Tuska, ale również obóz, z którego się wywodzi. – Od soboty ceny na stacjach paliw są niższe, co nie znaczy, że utrzymają się na niskim poziomie do wyborów parlamentarnych – słyszymy z Pałacu Prezydenckiego.

Czytaj więcej

Karol Nawrocki podpisał ustawę dotyczącą nadmiarowych zysków koncernów paliwowych

Według ludzi prezydenta przekaz miał być prosty: Karol Nawrocki wyszedł naprzeciw rządzącym i Polakom, którzy płacili dużo za paliwa, podczas gdy „rząd nie dowozi” obiecanych przez Tuska 5,19 zł za litr. W weekend zarówno urzędnicy prezydenta, jak i politycy PiS byli zgodni – nigdzie w Polsce benzyna tyle nie kosztuje. Donald Tusk podawał tę cenę jako możliwą do osiągnięcia w kampanii wyborczej, czyli jeszcze przed sporem USA z Iranem i blokadą cieśniny Ormuz. Od deklaracji Tuska minęły ponad cztery lata, a średnia cena paliw na stacjach nie spadła aż tak nisko, jak obiecywał premier. Na początku tego roku przez chwilę widzieliśmy jednak litr benzyny po 5,50 zł, a przy jednej ze stacji premier zrobił sobie zdjęcie z ceną 5,19 zł.

Oficjalnie rządzący są zadowoleni. Ale Donald Tusk mógł wpaść w pułapkę zastawioną przez Nawrockiego

– Presja ma sens – mówi w rozmowie z „Rz” rzecznik rządu Adam Szłapka. Jednak w nieoficjalnych rozmowach osoby z kręgu rządu przyznają, że nikt nie ma pewności, jak długo spadek cen uda się utrzymać ani czy sytuacja międzynarodowa nie pogorszy się i nie wpłynie jeszcze mocniej na ceny na stacjach benzynowych.

– Łatwiej było atakować prezydenta, że wetuje ustawę, dzięki której Polacy płaciliby mniej za paliwo, niż doprowadzić do stałego spadku cen. Króliczek nie dał się dłużej gonić – mówi nam członek rządu o prezydencie.

– Jeśli spadku cen na stacjach paliw nie da się utrzymać, triumfować będzie prezydent i opozycja – słyszymy z otoczenia pierwszego obywatela RP.

Czytaj więcej

Strategia rządu Tuska wobec Karola Nawrockiego jest prosta: prezydent ma podpisywać ustawy

Rząd jednak idzie teraz za ciosem i chce wpłynąć na osłabienie notowań prezydenta. Informacje o zakupie koni, z których korzysta prezydent i jego bliscy, mają osłabić wizerunek głowy państwa jako osoby lubiącej luksusy na koszt podatnika – słyszymy z koalicji 15 października. Podobny efekt ma wywołać wizyta na gali bokserskiej, podczas której widoczne było logo „Nowrocky”, spółki sprzedającej gadżety kojarzone z Nawrockim. 

Również kłopotliwa może stać się relacja Nawrockiego z Donaldem Trumpem po tym, jak prezydent USA zaprosił na szczyt G20 prezydenta Rosji. – Może się okazać, że Karol Nawrocki na G20 będzie między Donaldem Trumpem a Władimirem Putinem. Tego prezydentowi nie życzymy, bo nie chcemy tego dla Polski – mówi nam członek rządu. 

Ale będą też naciski związane z podpisaniem konkretnych ustaw, które prezydent wcześniej zawetował, m.in. dotyczących regulacji rynku kryptowalut czy oczekiwaniem podpisów pod pakietem zmian podatkowych, które mają wejść w życie 1 stycznia 2027 r. i z których skorzysta około 3,5 miliona podatników. Naciski na prezydenta będą również dotyczyć podpisów pod nominacjami ambasadorskimi.

Za podpis pod ustawą paliwową prezydenta ostro skrytykowała natomiast Konfederacja. 

Czytaj więcej

Czarzasty: Pojawiają się sondaże, które dają KO i Lewicy ponad 230 mandatów

Rządzący nie zamierzają odpuszczać

– To jest cała koncepcja tej prezydentury, żeby być jakimś drugim rządem czy ośrodkiem rewolucyjnym obalania rządu. Nie tak została skonstruowana prezydentura w Polsce. Więc jak pan mnie pyta, czy polityka prezydenta jest zgodna z polityką zagraniczną rządu, to mówię, że czasami tak, a czasami nie. I wtedy, gdy nie, jest to złamanie konstytucji – tak relacje rządu Donalda Tuska z prezydentem Karolem Nawrockim ocenił jakiś czas temu w rozmowie z „Rzeczpospolitą” wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.

O trudnej współpracy z prezydentem mówił też Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, który wykluczył konsultowanie z prezydentem ustaw na etapie ich przygotowania. – Pan prezydent nie pyta Marszałka Sejmu, kiedy przygotowuje ustawę, czy dobrze ją przygotowuje, czy źle. Pan prezydent nie pyta Marszałka Sejmu, kiedy korzysta z prawa do ułaskawienia i czy to ułaskawienie jest rozsądne, czy nie. My również nie będziemy brali pod uwagę opinii pana prezydenta dotyczącej tego, czy kiedy powołujemy członków Trybunału Konstytucyjnego, to nasza procedura jest słuszna czy niesłuszna. Karol Nawrocki chce być jednocześnie prezydentem, premierem i Marszałkiem Sejmu, czyli chce być królem. W Polsce nie ma funkcji króla i niech pan Nawrocki wróci do bycia prezydentem, najlepiej prezydentem wszystkich Polaków – mówił w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.  

W roku wyborów parlamentarnych relacje rządu z prezydentem mogą być jeszcze trudniejsze.

Czytaj więcej

Radosław Sikorski: Nie podałbym ręki Putinowi, ani nie stanął z nim do wspólnego zdjęcia

Kiedy prezydent się cofa?

– Przy ustawach zwierzęcych nie było żadnej współpracy z prezydentem. Prosiłam o spotkanie. Dwa miesiące czekaliśmy na reakcję Pałacu Prezydenckiego. Dopiero po dwóch miesiącach minister Zbigniew Bogucki zadzwonił w sprawie ustawy łańcuchowej, gdy był nacisk opinii społecznej i powszechna krytyka prezydenta, który przedstawił własny, szeroko krytykowany projekt ustawy. Prezydent cofnął się dopiero pod naciskiem opinii społecznej. I tak wygląda współpraca z Karolem Nawrockim, wycofuje się tylko wtedy, gdy sondażowo może stracić na walce z rządem – relacjonuje wicemarszałek Sejmu Dorota Niedziela.

Czy będzie tak również w przypadku innych wet prezydenta? – Wpływamy na nieznane wody. Nie mieliśmy jeszcze prezydenta, który miałby aż tak złe relacje z rządem. Nawet prezydent Aleksander Kwaśniewski nie był w takim sporze z rządem Jerzego Buzka. Przyszła pozycja prezydenta zależy od wyniku wyborów parlamentarnych – mówi o spadku poparcia dla prezydenta Karola Nawrockiego ekspert zajmujący się sondażami, prof. Jarosław Flis z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Socjolog stawia retoryczne pytanie: Czy prezydent ma pomysł, jak zachowywać się przez najbliższy rok? Nie uda mu się dogodzić zarówno PiS, obu Konfederacjom, partii Morawieckiego i jeszcze pokazać, że jest koncyliacyjny wobec rządu – uważa prof. Flis.

Czytaj więcej

Bogusław Chrabota: Pułapka na Karola Nawrockiego. Jeden uścisk dłoni zmieni wszystko

Tymczasem prezydent przebywa z wizytą na Filipinach, a w grudniu odbędzie się szczyt G20, na którym weźmie udział obok m.in. tracącego poparcie Trumpa i możliwe, że Putina. – Sytuacja polityczna w USA również wpłynie na pozycję Karola Nawrockiego, a przed nami wybory połówkowe, które mogą być początkiem końca administracji Trumpa – zauważa prof. Flis, który twierdzi, że skończył się „rok miodowy” prezydenta.