Zakon Księży Sercanów stanowczo odrzuca doniesienia, jakoby udzielał schronienia lub pomocy Marcinowi Romanowskiemu. Były wiceminister sprawiedliwości, poszukiwany listem gończym i Europejskim Nakazem Aresztowania, według ustaleń służb przebywa w prorosyjskim Naddniestrzu.
Sercanie odpierają zarzuty ws. Marcina Romanowskiego
Sprawa ma związek z informacjami „Gazety Wyborczej”, która zasugerowała, że ukrywający się polityk Suwerennej Polski korzysta ze wsparcia duchownych w Tyraspolu, gdzie sercanie prowadzą jedną ze swoich parafii. Do tych doniesień na łamach „Faktu” odniósł się ks. Włodzimierz Płatek, rzecznik Prowincji Polskiej Księży Sercanów.
Duchowny przekazał, że po weryfikacji u przełożonego Dystryktu Mołdawskiego, ks. Marcina Janusia, ustalono, iż nie doszło do żadnego kontaktu polityka z zakonnikami. Ks. Płatek nazwał doniesienia prasowe „kaczką dziennikarską” oraz „bzdurami wyssanymi z palca”.
Czytaj więcej
Naddniestrze, separatystyczny region Mołdawii, od dekad jest koniem trojańskim Moskwy w Europie. Nic nie dzieje się tam bez wiedzy Kremla.
Rzecznik zakonu sprecyzował również status placówek w regionie. Jak wyjaśnił na łamach „Faktu”, prowadzone przez sercanów pięć placówek w Naddniestrzu to parafie lokalne, służące miejscowej ludności, a nie „polskie parafie”. Kontakty duchownych z Polonią czy dyplomacją wynikają z ich pracy duszpasterskiej i nie stanowią podstawy do wiązania ich ze sprawą poszukiwanego polityka.
Powiązanie sercanów z Romanowskim wynika również z faktu, że jednym z podejrzanych w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości jest inny przedstawiciel tego zgromadzenia, ks. Michał O. Romanowski jako wiceszef resortu odpowiadał za nadzór nad tymi funduszami.
Prokuratura i premier o miejscu pobytu
Informacje o obecności Romanowskiego w Naddniestrzu zyskały potwierdzenie na szczeblu rządowym. Premier Donald Tusk poinformował, że według danych zebranych we współpracy z zagranicznymi służbami, prawdopodobieństwo przebywania polityka w Tyraspolu wynosi 99 proc.
Jednocześnie do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynął wniosek Romanowskiego o wydanie listu żelaznego. Z przesyłki wynika, że pismo nadano w Tyraspolu. Jak przekazała Prokuratura Krajowa, prokurator prowadzący śledztwo wydał negatywną opinię w tej sprawie, uznając, że postawa procesowa podejrzanego nie gwarantuje dotrzymania warunków listu.
Czytaj więcej
Rosną wątpliwości związane z pismem Marcina Romanowskiego do Sądu Okręgowego w Warszawie. Czy wniosek o list żelazny zbiegły poseł wysłał z prorosy...
Śledczy wskazują także na brak formalnego potwierdzenia przekroczenia granic Mołdawii, Rumunii czy Ukrainy przez Romanowskiego w ciągu ostatnich pięciu lat. W związku z tym polska prokuratura wystąpiła o międzynarodową pomoc prawną do organów w Kiszyniowie i Bukareszcie w celu weryfikacji faktycznego miejsca pobytu byłego wiceministra.
Marcin Romanowski jest podejrzany o udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz ustawianie konkursów na środki z Funduszu Sprawiedliwości. Wcześniej polityk uzyskał azyl na Węgrzech, jednak status ten został mu cofnięty po zmianach politycznych w Budapeszcie.