Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego europejscy liderzy porzucili próby przekonania USA do zalet NATO i stawiają na minimalizację strat.
- W jaki sposób wewnętrzne spory w Sojuszu mogą zachęcić Rosję do testowania jego wiarygodności na wschodniej flance.
- Na czym polega koncepcja „NATO 3.0” i jakie luki w zdolnościach obronnych Europa musi pilnie wypełnić.
- Które państwo może stać się nowym hegemonem w Europie i z jakimi politycznymi wyzwaniami się to wiąże.
Jednak będzie! Dopiero w ostatnich dniach amerykański prezydent potwierdził, że pojawi się na rozpoczynającym się we wtorek szczycie NATO w Ankarze. Ale Trump podkreślił, że nie zdecydował się na bojkot tylko dlatego, że gospodarzem spotkania będzie ceniony przez niego autorytarny prezydent Turcji Recep Erdogan. Jeszcze kilka dni wcześniej groził zresztą, że wyprowadzi USA z Sojuszu, bo Europejczycy nie wsparli go w wojnie z Iranem.
Europejczycy chcą już tylko poznać plan Trumpa
Po naszej stronie Atlantyku rozpoczęła się więc operacja minimalizacji szkód. Chodzi o to, aby spotkanie nie skończyło się otwartą awanturą między Trumpem a pozostałymi aliantami. Czas trwania zjazdu (niespełna doba) ograniczono więc do minimum, podobnie jak długość komunikatu końcowego. Ruszyła też operacja pochlebiania prezydentowi USA. Rozpoczął ją Mark Rutte, który w tej dziedzinie doszedł do mistrzostwa. Sekretarz generalny NATO w ubiegłym tygodniu w Białym Domu chwalił Trumpa nie tylko za katastrofalną operację irańską, ale też za postawienie na nogi europejskiej obrony.
Czytaj więcej
Zainteresowanie Stanów Zjednoczonych ulokowaniem broni jądrowej w nowych krajach NATO oznacza, że więź transatlantycka ma szanse przetrwać Donalda...
Utrzymanie przynajmniej pozorów jedności paktu jest kluczowe z uwagi na wojnę w Ukrainie. Coraz bardziej zdesperowany jej przebiegiem Władimir Putin może w przeciwnym wypadku zdecydować się na „ucieczkę do przodu” i przetestowanie wiarygodności NATO. Coraz częściej pojawiają się sygnały o możliwości rosyjskiej prowokacji przeciwko państwom bałtyckim czy nawet Polsce. Kreml chciałby w ten sposób wykazać, że Ameryka nie przyjdzie z odsieczą swoim aliantom i wymusić na Europie wstrzymanie pomocy dla Ukrainy.
- Europejczycy oczekują już bardzo niewiele od administracji Trumpa. Nie liczą na odbudowę zaufania, na którym przez dekady opierała się wiarygodność sojuszu. Jedyną rzeczą, na którą wciąż liczę jest większa przewidywalność USA – uważa Sophia Besch, ekspertka fundacji Carnegie.
W nowym NATO hegemonem będą Niemcy
W stolicach Europy chciano by wiedzieć, jak szybko i w jakiej skali Amerykanie zamierzają się wycofać z naszego kontynentu. To niezbędne, aby zaplanować, jak szybko trzeba będzie wypełnić luki po Amerykanach w takich obszarach jak zwiad, obrona przeciwlotnicza, precyzyjne środki dalekiego rażenia czy transport wojsk. Ale szanse na to, że po spotkaniu w Ankarze stanie się to jasne, są niewielkie. Choć już dwa miesiące temu Pentagon ogłosił wstrzymanie rotacji ponad 4 tys. żołnierzy do Polski, po czym Trump obiecał cofnąć tę decyzję, amerykański kontyngent nad Wisłą pozostaje znacznie mniejszy niż dotychczas. Jak ujawnił „Wall Street Journal”, sekretarz obrony Pete Hegseth już szykował się do ogłoszenia znacznie dalej idących cięć w liczbie wojsk USA w Europie, ale w ostatnim momencie powstrzymał go sekretarz stanu Marco Rubio.
Stanęło na tym, że Pentagon w ciągu sześciu miesięcy ogłosi szczegółowy plan procesu dochodzenia do tzw. NATO 3.0, w którym Europejczycy przejmują odpowiedzialność za obronę konwencjonalną kontynentu, podczas gdy Amerykanie utrzymają nad nim parasol atomowy. Jednak zachodni dyplomaci są sceptyczni co do tego, że administracja oparta na impulsywnych decyzjach jednego człowieka w ogóle jest zdolna do opracowania takiej wizji.
Czytaj więcej
Umowa o współpracy wojskowej, którą 17 czerwca podpiszą oba kraje, nie będzie zawierała dwustronnych gwarancji bezpieczeństwa wychodzących poza zap...
Europejczycy jeszcze bardziej niż przed wyzwaniem wojskowym stają przed wyzwaniem politycznym. W nowym NATO pierwsze skrzypce mają grać Niemcy, bo zadłużone po uszy Francja czy Wielka Brytania nie są w stanie w wystarczającym stopniu podnieść wydatków na obronę. Czy jednak sąsiedzi Republiki Federalnej są gotowi na taką hegemonię Berlina, w szczególności wobec rosnących wpływów AfD? Trump może nie pozostawić im wyboru.