SOR, czyli Stołeczna Operacja Referendalna, to inicjatywa, która ma doprowadzić do odwołania prezydenta Rafała Trzaskowskiego. Jej inicjatorem jest Maciej Wilk, prezes stowarzyszenia Tak Dla CPK. Akcja referendalna została ogłoszona na fali afery wokół Szpitala Południowego. Kluczowe dla jej powodzenia jest zebranie podpisów pod wnioskiem o jej przeprowadzenie.
- Pytają mnie czasami, czy nie zwariowałem, że chcę zbierać podpisy w wakacje. Uważam, że to właśnie teraz trzeba wykorzystać emocje, bo takie okno możliwości nie będzie otwarte wiecznie – mówi nam Wilk. – Lipiec w Warszawie rzeczywiście jest martwym miesiącem, ale sierpień już wygląda zupełnie inaczej. Są obchody 1 i 15 sierpnia, mecze Legii, koncerty i festiwale. To mnóstwo okazji, by dotrzeć do mieszkańców i zachęcić ich do podpisania się pod wnioskiem. Dlatego zależy mi, żeby wystartować jeszcze pod koniec lipca. Dzięki temu będziemy mieli do dyspozycji cały sierpień i niemal cały wrzesień. A najbliższe dni i tygodnie wykorzystamy na przygotowania do akcji, logistyczne i nie tylko – mówi nam Wilk. Dodaje, że jeśli do referendum dojdzie, to odbędzie się najpewniej w grudniu tego roku.
Udane referendum to kwestia pół miliona głosów. Co ze zbiórką podpisów?
W Warszawie ostatnie referendum odbyło się jesienią 2013 r. Wtedy nie udało się odwołać ówczesnej prezydentki Hanny Gronkiewicz-Waltz. Do urn poszło 25,66 proc. mieszkańców stolicy, a potrzebna była frekwencja na poziomie 29,1 proc. Wzięło w nim udział 343,7 tys. osób. Do odwołania prezydentki Warszawy zabrakło więc ok. 45 tysięcy głosów. Ale sama kampania referendalna, a wcześniej akcja zbierania podpisów przez pewien czas była jednym z głównych tematów nie tylko w mieście, ale i w całym kraju. Zarówno Hanna Gronkiewicz-Waltz, jak i premier Donald Tusk wzywali do bojkotu referendum, co im się ostatecznie udało. Wtedy inicjatorami akcji byli burmistrz Ursynowa Piotr Guział oraz Warszawska Wspólnota Samorządowa. Zebrano ponad 230 tysięcy podpisów pod referendum (na wymagane 132 tysiące), między innymi dzięki pomocy PiS oraz Ruchu Palikota. Zaangażowanie partii politycznych było zresztą uznawane wówczas za jeden z ważniejszych czynników, które zdecydowały o sukcesie akcji zbierania podpisów.
Czytaj więcej
Pracownik stołecznego Zarządu Dróg Miejskich został zwolniony mimo przyznania mu przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego statusu sygnalisty...
Co zrobi PiS w przypadku tegorocznej próby referendalnej? Zgodnie z opisywaną w „Rzeczpospolitej" strategią, co do zasady PiS w każdym mieście, gdzie szykuje się akcja referendalna decyzje podejmuje indywidualnie dla każdego miasta. Ta decyzja zapada na poziomie władz partii, czyli w praktyce to decyzja Jarosława Kaczyńskiego. I co ważniejsze – PiS ma raczej przyłączać się do referendów niż je samo organizować. Tak było np. w Krakowie, gdzie w tym roku doszło do odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego z KO, tak jest w Radomiu, gdzie trwa akcja referendalna.
(W Warszawie, aby teoretycznie doszło do odwołania prezydenta Trzaskowskiego, trzeba by udziału 467 tys. mieszkańców. Tak wysoki próg to efekt sukcesu Trzaskowskiego już w I turze wyborów w 2024 r. i wysokiej frekwencji. Udział w referendum liczy się 3/5 od liczby osób, które zagłosowały na osobę, której dotyczy referendum.
Aby referendum doszło do skutku, potrzebne jest co najmniej 132 tysiące podpisów. W praktyce dużo więcej, bo jak pokazał przykład krakowski, nawet kilkadziesiąt procent podpisów może zostać odrzuconych. Jak pokazało doświadczenie poprzedniego referendum, to spore wyzwanie organizacyjne. Miszalski wygrał w Krakowie w II turze, przy niższej frekwencji niż w I turze, co obniżyło próg, w którym referendum było ważne.
Czytaj więcej
Kraków staje się najważniejszym politycznym polem bitwy w Polsce. Po odwołaniu Aleksandra Miszalskiego kandydaci już ustawiają się do wyścigu, a kl...
Co z opozycją? PiS – największa partia opozycyjna – nie podjęło jeszcze decyzji w tej sprawie. Jak mówią nasi rozmówcy, na razie całe przedsięwzięcie ma z ich perspektywy przede wszystkim charakter medialny. PiS czeka na rozwój wydarzeń i na to, czy akcja rzeczywiście ruszy. W 2013 r. – jak przypominają nasi informatorzy z partii Kaczyńskiego – rozmowy w sprawie referendum były długie, a cała akcja była bardzo dużym wysiłkiem organizacyjnym. – Nikt z nami w tej chwili jeszcze nie rozmawiał w tej sprawie – mówi nam jeden z polityków z Nowogrodzkiej.
Trzaskowski zapowiada odpolitycznienie w Warszawie
W ubiegły piątek Rafał Trzaskowski ogłosił dymisje dwóch wiceprezydentek Warszawy: Renaty Kaznowskiej oraz Aldony Machnowskiej-Góry. To jeden z efektów afery wokół Szpitala Południowego. Jednocześnie Trzaskowski zapowiedział daleko idące odpolitycznienie spółek samorządowych w mieście.
– Mieszkańcy mają prawo oczekiwać, że osoby odpowiedzialne za miejskie spółki, miejskie pieniądze i miejskie usługi sprawują swoje funkcje wyłącznie dzięki swojej kompetencji, niezależności i lojalności wobec Warszawy, a nie dzięki ewentualnym zasługom dla jakiejkolwiek partii. Zasada będzie bardzo prosta: osoby, które zasiadają w zarządach i radach, otrzymują czas do końca lipca na jasną decyzję – albo praca dla Warszawy, albo członkostwo w partii – mówił prezydent Warszawy w trakcie piątkowej konferencji prasowej. Chociażby z tego powodu nie wygląda na to, by wątek samorządowy afery miał w praktyce szybko zniknąć. I na to też liczą organizatorzy akcji referendalnej.