Mija rok od rekonstrukcji rządu po wyborach prezydenckich. Główną jej twarzą był Waldemar Żurek, który zmienił w resorcie sprawiedliwości prof. Adama Bodnara. Żurek miał przekazać oddanym wyborcom Koalicji Obywatelskiej nową energię poprzez przyspieszenie rozliczeń polityków PiS. I przez kilka miesięcy po rekonstrukcji tak się rzeczywiście działo, a KO się odbiła w sondażach. Ale rok później – jak mówią „Rzeczpospolitej” anonimowo politycy KO (sprawa jest delikatna, w tle jest nie tylko Żurek, ale i mecenas Roman Giertych, który jest w niej pełnomocnikiem Geralda Birgfellnera) – w partii rośnie poczucie, że minister Żurek nie radzi sobie z rozliczeniami. A z nim problem ma też Donald Tusk, który swojej bazie wyborczej obiecywał przyspieszenie rozliczeń po wpadce w wyborach prezydenckich. – Żurek był jakiś czas rzeczywiście gwiazdą. Teraz ma coraz większe problemy – mówi jeden z naszych rozmówców z KO. Umorzenie postępowania w sprawie „dwóch wież” jest uznawane za kolejny taki cios uderzający w mobilizację wyborców.
Wcześniej problemem dla ministra Żurka była przede wszystkim ucieczka Zbigniewa Ziobry do Stanów Zjednoczonych. Teraz złe nastroje w KO pogłębia też sprawa Szpitala Południowego, która na razie nie przyniosła jeszcze Koalicji Obywatelskiej poważnych strat sondażowych, ale w powszechnym poczuciu polityków KO uderzyła w wizerunek partii. I w wiarę, że wybory parlamentarne za rok może ona wygrać – a w polityce morale i nastroje, których nie da się zmierzyć sondażowo, są równie ważne jak słupki poparcia.
Czytaj więcej
Warszawska prokuratura umorzyła głośną sprawę tzw. „dwóch wież” – przekazał rzecznik stołecznej prokuratury. Wcześniej przesłuchiwany w ramach post...
PiS tryumfuje po decyzji prokuratury w sprawie „dwóch wież”
PiS tymczasem ma swoje pięć minut tryumfu – mimo nierozwiązanych problemów wewnętrznych i poczucia, że „efekt Czarnka” pozostał w tej chwili przede wszystkim tylko konstrukcją publicystyczną. „Sypie się kłamliwa narracja koalicji 13. grudnia” – napisał na portalu X sam kandydat PiS na premiera.
Co ciekawe, w najbliższych dniach – w sobotę 5 lipca – zgodnie z informacjami podanymi przez „Newsweek” PiS szykuje specjalną konwencję o rozliczeniach. Tyle że chodzi o rozliczenia rządów KO po tym, jak partia Jarosława Kaczyńskiego w przyszłości przejmie władzę. Miejscem konwencji ma być Kłodzko – miasto znane z afery pedofilskiej związanej z lokalnymi działaczami KO. W trakcie konwencji PiS ma przedstawić własne pomysły na rozliczenia obecnej władzy. „Od lat budowali swoją siłę polityczną na fałszywych opowieściach, kłamstwach, półprawdach i wygodnych mitach. Sprawa »dwóch wież« miała być ich wielkim oskarżeniem. Miała być symbolem. Miała przykrywać brak programu, brak odpowiedzialności i brak szacunku dla faktów” – napisał z kolei na X szef gabinetu prezydenta Karola Nawrockiego, Paweł Szefernaker.
Czytaj więcej
Gniew Polaków na lekarzy i system ochrony zdrowia jest obecny w społeczeństwie od dłuższego czasu - potwierdzają to badania CBOS. To może zwiększyć...
Sprawa „dwóch wież” to kolejny cios demobilizacyjny w KO
O znaczenie polityczne umorzenia postępowania w sprawie „dwóch wież” pytamy ekspertów. – Uważam, że sprawa umorzenia tego postępowania to większy problem nawet dla ekosystemu Koalicji Obywatelskiej niż dla niej samej. Sprawa „dwóch wież” to był główny punkt ataku na PiS ze strony środowiska „Gazety Wyborczej”, a okazuje się, że po wielu latach sprawdzania sprawy przez niezależną prokuraturę została ona umorzona – mówi „Rzeczpospolitej” dr Bartosz Rydliński, politolog z UKSW w Warszawie. – Dla tych wyborców, dla których sprawa rozliczeń była główną motywacją głosowania na Koalicję Obywatelską, to umorzenie postępowania to potężny cios demobilizujący przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi. Wyborów nie przegrywa się lub wygrywa z jednego powodu. Dla tzw. normalsów bardziej paląca jest dziś kwestia ochrony zdrowia, ale dla rdzenia elektoratu KO bardziej demobilizująca może się okazać właśnie sprawa nieudanych rozliczeń – tłumaczy Rydliński.