Współprzewodniczący Razem był pytany o kolejne doniesienia w sprawie Warszawskiego Szpitala Południowego. Jak napisała „Gazeta Wyborcza”, szpital zapłacił 725 tys. zł za przygotowanie wniosku o dofinansowanie z Krajowego Planu Odbudowy, podczas gdy inne placówki za podobne usługi płaciły 25-30 tys. zł, czyli ponad 20 razy mniej.

– Podstawowa sprawa jest taka: nie działa nadzór. To, co widzimy, te kolejne historie ze Szpitala Południowego pokazują, że mechanizm nadzoru jest żaden – powiedział w Polsat News Adrian Zandberg. Dodał, iż od dawna mówił, że „mamy fikcję nadzoru w samorządach”, a sprawa afery w Szpitalu Południowym „to wszystko potwierdziła”.

Czytaj więcej

Ze zwichniętym barkiem trafił na SOR – nie przeżył. Trwają przesłuchania lekarzy

Adrian Zandberg: Rady nadzorcze to koryto dla lokalnych aparatczyków

– Ten mechanizm działa w taki sposób, że mamy polityków, którzy zarządzają szpitalami, wodociągami czy innymi spółkami miejskimi, a do nadzoru nad tymi politykami kierowani są ich koledzy z tej samej partii, bo te rady nadzorcze tak naprawdę są miejscem, do którego wysyła się lokalnych polityków, żeby dostali fuchę za kilkadziesiąt tysięcy – mówił poseł. – Potem jest taka historia, jaką widzieliśmy teraz na Radzie Warszawy (na ostatnim posiedzeniu omawiano sprawę Szpitala Południowego – red.). Jak wychodzi taka sprawa, to oni rozkładają ręce i mówią: „my nic nie wiedzieliśmy”. Jak nic nie wiedzieliście, to po co jesteście w radzie nadzorczej? – kontynuował.

Zdaniem Zandberga, rady nadzorcze w spółkach samorządowych to „fikcja, która służy tylko temu, żeby ustawić dłuższe koryto, przy którym mogą się ustawić lokalni aparatczycy”. Polityk mówił, że obecny system powinien zostać zlikwidowany.

Czytaj więcej

Afera w Szpitalu Południowym. Polacy oczekują dymisji minister zdrowia

– Powinniśmy wprowadzić w Polsce normalny profesjonalny nadzór nad własnością samorządową, zamiast rad nadzorczych wypełnionych lokalnymi politykami – ocenił lider Razem. Rada nadzorcza Szpitala Południowego została odwołana po nagłośnieniu afery przez media. Adrian Zandberg podkreślił, że zasiadała w niej m.in. wiceprezydent Warszawy Aldona Machnowska-Góra, która, jak się wyraził, „patrzyła i nie widziała tego, co tam się dzieje”.

Adrian Zandberg o KO, Lewicy, PSL i PiS: Ich struktury to liczne zastępy koryciarzy

Kto miałby nadzorować spółki samorządowe? – Mamy nadzór profesjonalny, urzędniczy w polskim systemie prawnym i nie ma powodu, żeby nie stosować tego rozwiązania – powiedział w Polsat News Zandberg. Dodał, że samorządowcy stworzyli sobie w Polsce „system wymiany”, który polega na tym, że oni i ich ludzie z miasta A są zatrudniani w radach nadzorczych w mieście B, a w zamian w radach nadzorczych w mieście A instalowani są ludzie z miasta B. – Ta karuzela wymiany służy tylko temu, żeby kolejni faceci dostawali po kilkadziesiąt tysięcy złotych za nic – ocenił. – To jest patologia, którą powinniśmy w końcu z polskiego systemu wyciąć – przekonywał.

Czytaj więcej

Sondaż: Polacy ocenili zarobki lekarzy. Większość uważa, że są za wysokie

Współprzewodniczący Razem ocenił jednocześnie, że patologia „nie jest wycinana”, ponieważ Koalicja Obywatelska z Nową Lewicą i PSL-em oraz Prawo i Sprawiedliwość to partie, które „są uzależnione od tego mechanizmu”. – Ich cała siła, struktury, o których bardzo często mówią, to w sumie liczne zastępy koryciarzy, którzy dostają kasę za nic, a potem, jak przychodzi kwestia odpowiedzialności, to rozkładają ręce i mówią: my nic nie widzieliśmy – powiedział. – Skończmy z tym, utnijmy to – apelował.

Referendum w sprawie odwołania Rafała Trzaskowskiego? Partia Razem będzie się zastanawiać

Na antenie Polsat News Adrian Zandberg był też pytany, czy poparłby wniosek o zorganizowanie referendum w sprawie odwołania prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego (KO). – Będziemy się nad tym zastanawiać – odparł. Mówił, że przy referendum sztuką nie jest ogłoszenie zbiórki podpisów, lecz sprawienie, by znalazła się większość odwołująca.

Czytaj więcej

SOR uderza w Rafała Trzaskowskiego. Będzie próba rozpisania referendum w Warszawie

– Natomiast jeżeli mówimy o kwestii odpowiedzialności, to tam jest kuriozalne, że po tej historii wiceprezydenci Warszawy, którzy bezpośrednio byli zaangażowani w sprawę Szpitala Południowego, nadal pełnią funkcje – stwierdził poseł Razem. Wyraził opinię, że Rafał Trzaskowski to tylko „uśmiechnięta twarz”, a „realnie za sznurki” w Warszawie pociąga szef stołecznych struktur Koalicji Obywatelskiej, minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński. – Jest dla mnie kuriozalne, że Kierwiński (...) który na czele tej ośmiornicy stoi nawet się nie pofatygował na Radę Warszawy, żeby wytłumaczyć, co tam się wydarzyło – powiedział Adrian Zandberg.

Afera w Szpitalu Południowym

Portal Zero.pl ujawnił w połowie miesiąca, że 28-letni Dawid Kacprzyk, który mimo braku specjalizacji był koordynatorem SOR w Warszawskim Szpitalu Południowym, zarobił w 2025 r. 1,6 mln zł. W kolejnej publikacji podano, że na prowadzonym przez Kacprzyka oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki. Kacprzyk, kierując SOR, był jednocześnie radnym KO.

Po publikacjach portalu Zero.pl Dawid Kacprzyk zrezygnował z członkostwa w KO, a potem także z mandatu radnego dzielnicy Ursus; zwrócił też szpitalowi część wypłaconych mu pieniędzy – pół miliona złotych, które szpital musiał mu oddać ze względu na brak możliwości zaksięgowania. Prezydent Warszawy odwołał zarząd i radę nadzorczą szpitala. W sprawie Szpitala Południowego wszczęto dwa śledztwa: jedno dotyczy oszustwa na ponad pół miliona złotych, drugie – nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego.

Czytaj więcej

Były ordynator o Szpitalu Południowym. „Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy”

Tymczasem dr Emil Jędrzejewski, były ordynator chirurgii w Szpitalu Południowym, w wywiadzie udzielonym Kanałowi Zero powiedział m.in., że na SOR placówki procedury medyczne były wykonywane w sposób wadliwy, a w wyniku błędów lekarskich dochodziło do powikłań, które w niektórych przypadkach kończyły się śmiercią pacjentów. Według jego słów, w placówce miało dochodzić do fałszowania dokumentacji medycznej.

Po emisji wywiadu oświadczenie wydał Kacprzyk, który zarzucił dr Jędrzejewskiemu, że ten mija się z prawdą i zapowiedział wystąpienie przeciwko niemu na ścieżkę prawną.