Według MS NOW, Trump podczas lunchu na Kapitolu wdał się w głośną sprzeczkę z senatorem Billem Cassidym, który zarzucił mu, że wojna z Iranem była błędem. Portal Punchbowl News podał, że Trump zużył 90 proc. czasu, krytykując senatorów partii, którzy we wtorek zagłosowali za symboliczną rezolucją nakazującą prezydentowi wycofanie z konfliktu.
„Stracił panowanie nad sobą”. Kulisy kłótni na Kapitolu
Według jednej z relacji, Cassidy w pewnym momencie przestał zwracać się do Trumpa per „panie prezydencie”, zamiast tego mówił do niego per „brachu”. Sam polityk przyznał po tym, że „stracił panowanie nad sobą”.
Relacje o kłótni potwierdzili po spotkaniu także inni politycy, lecz nie Trump. Powiedział on dziennikarzom, że partia jest „bardzo zjednoczona”, choć przyznał, że „nie lubi kilku ludzi, ale to w porządku, bo wiadomo, kim oni są”. Odniósł się m.in. do Cassidy'ego, przeciwko któremu – z powodzeniem – prowadził kampanię w republikańskich prawyborach, pozbawiając go możliwości reelekcji.
Trump oświadczył też, że „Iran jest bardzo miły” i „zgadzają się na wszystko, czego (Trump) chce – bo muszą”.
Czytaj więcej
Deputowani partii Donalda Trumpa w Kongresie ostatnio coraz wyraźniej dają wyraz swojemu niezadowoleniu z działań prezydenta i przeciwstawiają się...
Wielu Republikanów ma narzekać na postawę Trumpa
Do lunchu z politykami doszło na tle coraz większych napięć między prezydentem a Republikanami w Kongresie. Trump odwołał w środę ceremonię podpisania ponadpartyjnej ustawy o mieszkalnictwie, żądając, by Republikanie przegłosowali ustawę SAVE America Act, zakładającą m.in. obowiązek potwierdzenia obywatelstwa USA przy rejestracji na wybory i dokumentu ze zdjęciem przy głosowaniu. Ustawa ta nie ma szans na przejście przez Senat ze względu na wymóg uzyskania 60 głosów. Trump domaga się jednak, by Republikanie znieśli ten próg. Lider partii w Senacie John Thune sprzeciwia się temu, obawiając się, że skorzystają na tym Demokraci po tym, gdy przejmą kontrolę nad Kongresem.
Wielu polityków partii rządzącej anonimowo narzeka na postawę prezydenta, twierdząc, że wojna z Iranem i związany z nią wzrost cen znacznie podważyły ich szanse na utrzymanie większości w obu izbach Kongresu w nadchodzących wyborach parlamentarnych w listopadzie. Szereg z nich publicznie wyrażało też wątpliwości co do wynegocjowanego przez prezydenta wstępnego porozumienia z Iranem.