Niedziela była przede wszystkim dniem lokalnych autorytetów. Aż 96 proc. kandydatów na 35 tys. merów od razu uzyskało ponad połowę głosów. Ludzie stawiali na tych, których dobrze znali. Tym bardziej, że w przytłaczającej większości chodziło o wioski czy małe miejscowości.
Ale w większych miastach starcie ma już zupełnie inny kształt. To jest walka wielkich ugrupowań. I zapowiedź tego, co się stanie w maju 2027 r., kiedy Francuzi rozstrzygną o tym, kto zostanie prezydentem czy prezydentką kraju. W jakim kierunku pójdzie Francja, a z nią cała zjednoczona Europa.