– Ponad 500 tys. podpisów stanowi niezaprzeczalny dowód na to, jak ogromne jest społeczne zapotrzebowanie na poprawę losu zwierząt towarzyszących w naszym kraju – mówiła we wrześniu ubiegłego roku Ewa Gebert, prezeska OTOZ Animals. Organizacje prozwierzęce złożyły wówczas w Sejmie obywatelski projekt „Stop łańcuchom, pseudohodowlom i bezdomności zwierząt”.
Czytaj więcej
Ponad 500 tys. osób złożyło podpis pod obywatelskim projektem ustawy „Stop Łańcuchom, Pseudohodowlom i Bezdomności Zwierząt”. - Najwyższa pora, by...
Projekt, który swoimi nazwiskami firmowały znane postaci kultury, takie jak Daniel Olbrychski i Olga Tokarczuk, trafił do specjalnie utworzonej komisji nadzwyczajnej w Sejmie, na czele której stanęła wicemarszałek Dorota Niedziela z KO. Miał radykalnie wzmocnić ochronę zwierząt w Polsce, ale niewiele z tego może wyjść. Wszystko za sprawą stanowiska przygotowanego w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, które skierował do Sejmu rząd.
Stanowisko rządu teoretycznie nie jest negatywne. W praktyce jednak tak należy je odczytywać
Teoretycznie nie jest ono negatywne. „Rząd wyraża nadzieję, że w toku prac parlamentarnych uda się wypracować wyważone i oczekiwane przez społeczeństwo rozwiązania” – czytamy. Jednak w rzeczywistości rząd ma poważne uwagi w praktyce do wszystkich najważniejszych elementów projektu.
Czytaj więcej
Minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska spotkała się w piątek z dyrekcją Tatrzańskiego Parku Narodowego i góralami. W Zakopanem rozmawi...
Przykłady? Może być nim postulat zawarty na początku tytułu inicjatywy, czyli „stop łańcuchom”. Projekt przewiduje, że zakazane byłoby trzymanie psów na uwięzi z wyjątkiem spaceru lub transportu. Co na to rząd? Zauważa, że w myśl projektowanego przepisu nie będzie można nawet na chwilę przywiązać psa przed sklepem, na kempingu czy „podczas badania, leczenia i zabiegów pielęgnacyjnych”. „Rząd uznaje za zbyt daleko idącą propozycję kwalifikowania utrzymywania zwierzęcia domowego na uwięzi jako przestępstwa znęcania się nad zwierzętami” – wynika z pisma podpisanego przez premiera Donalda Tuska.
Zaproponowane zmiany tak w zakresie samej powierzchni kojców, jak i pozostałych wymagań dotyczących kojców, będą miały skutki finansowe także dla podmiotów utrzymujących psy służbowe w związku z koniecznością przebudowy kojców
To nie koniec zastrzeżeń do tego punktu, bo rząd ma też wątpliwości odnośnie do kojców, w których mają być trzymane psy, gdy zlikwiduje się łańcuchy. Rząd zauważa, że zawartych w projekcie wymagań dotyczących wielkości kojców nie spełniają np. pomieszczenia psów policyjnych, co spowoduje konieczność ich przebudowy. Jego zdaniem wymiary kojców będą też kłopotliwe dla schronisk.
Zakaz fajerwerków? Zdaniem rządu autorzy projektu opierają się na zmanipulowanych danych
Z równie silną krytyką spotkały się inne propozycje, np. zakazu używania głośnych fajerwerków. „W dalszych pracach nad projektem należy uwzględnić wpływ omawianej regulacji na przedsiębiorczość” – pisze rząd i zarzuca autorom projektu, że oparli się na zmanipulowanych danych dotyczących rzekomych urazów doznawanych przez konie w wyniku eksplozji petard, i to dotyczących nie Polski, lecz Nowej Zelandii.
Czytaj więcej
Mieszkańcy narzekają na huk i urazy przez nie spowodowane, ekolodzy mówią o toksycznych substancjach w nich zawartych, a organizacje walczące o pra...
Inna mocno dyskutowana propozycja z inicjatywy przewiduje niemal powszechną kastrację psów i kotów w celu powstrzymania niekontrolowanego rozrodu i bezdomności. Zdaniem rządu byłoby to „sprzeczne z obecnym stanem wiedzy i wytycznymi światowych organizacji zajmujących się medycyną psów i kotów”. A co z zakazem montowania na budynkach kolców odstraszających ptaki? „Generalny zakaz stosowania np. modułów z kolcami, które mogą być przecież tępo zakończone i które nie mają na celu ranienia lub okaleczania ptaków, jest zbyt daleko idący” – pisze rząd.
W uzasadnieniu projektu czytamy np., że 26 proc. koni doznaje obrażeń w wyniku eksplozji fajerwerków, podczas gdy publikacja, na którą się powołano, nie dostarcza danych z Polski, ale z Nowej Zelandii, i w rzeczywistości nie mówi o tym, że 26 proc. koni odnosi obrażenia, lecz o tym, że 26 proc. właścicieli koni uczestniczących w ankiecie internetowej zaznaczyło, że ich konie odniosły obrażenia w związku z fajerwerkami
To tylko kilka przykładów, bo rząd ma też zastrzeżenia do zmian systemowych, dotyczących organizacji schronisk i przeciwdziałaniu bezdomności. Jedyną zmianą, którą wydaje się popierać w całości, jest nakaz powszechnego czipowania psów i kotów. Jednak rząd już wcześniej przedstawił własny projekt w tym zakresie.
Prace nad projektem mają na dobre ruszyć po wyborach. Jego autorzy są mimo wszystko dobrej myśli
– Stanowiska rządu nie oceniamy ani jako jednoznacznie negatywne, ani jednoznacznie pozytywne – mówi Katarzyna Śliwa-Łobacz z Fundacji Mondo Cane, współautorka projektu. – Natomiast mam wrażenie, że autorzy opinii nie do końca orientują się w sytuacji zwierząt domowych. To, co mnie najbardziej uderza, to postulat wstrzymania prac nad przepisami dotyczącymi hodowli zwierząt domowych, dlatego że podobne prace rozpoczęła Komisja Europejska. Problem w tym, że Polska jest największą pseudohodowlą w Europie, a w naszym interesie jest jak najszybsze uporządkowanie tego rynku, nie czekając na Brukselę – dodaje.
Czytaj więcej
W związku z poważnym zagrożeniem ze strony niedźwiedzi władze Słowacji zdecydowały się wprowadzić stan nadzwyczajny w większości kraju.
Co będzie się działo z projektem po tak druzgocącej opinii rządu? Nieoficjalnie wiadomo, że prace w komisji nadzwyczajnej na dobre ruszą dopiero po wyborach prezydenckich, by temat praw zwierząt nie był wykorzystywany w kampanii wyborczej. Członkini komisji Katarzyna Piekarska z KO uważa, że mimo zastrzeżeń rządu projekt uda się przyjąć. – Oczekuje tego nasz elektorat – argumentuje.