Jeszcze przed świętami ma być przyjęty kolejny zestaw restrykcji wobec Rosji za jej działania przeciw Ukrainie. Od ostatniego 14. pakietu minęło już pół roku, ale nikt nie chciał prowadzić dyskusji na ten temat w czasie węgierskiej prezydencji. Bo to wysłannik prezydenta Viktora Orbána prowadziłby negocjacje w tej sprawie.
Ostatecznie jednak Komisja Europejska zdecydowała się przedstawić propozycję jeszcze w okresie panowania Węgrów, z tym, że pakiet nie zawiera bardzo znaczących restrykcji. Ogranicza się do list, czyli dodania 54 nazwisk do spisu osób objętych zakazem wizowym i zamrożeniem aktywów w UE oraz dodania nazw 29 firm do spisu przedsiębiorstw objętych zakazem handlu z UE. W sumie na tych listach jest już łącznie ponad 2300 podmiotów.
Unia Europejska chce się energiczniej zabrać za nielegalną flotę cieni
Z nieoficjalnych informacji wiadomo też, że Bruksela chce wydłużenia listy zakazanych statków z tzw. floty cieni, czyli tych, które omijają międzynarodowe sankcje na rosyjską ropę i produkty ropopochodne. Korzystają z barier państw spoza UE i spoza państw G7, i stosują wiele technik zamazujących prawdziwe pochodzenie produktu.
Nie ma szans na zakaz importu LNG, aluminium czy paliwa jądrowego. To nie tylko problem Węgier, które są głównym hamulcowym karania Rosji, ale też różnych innych państw, których firmom takie sankcje by zagrażały
– Mamy nadzieję, że w trakcie polskie prezydencji zostanie uchwalony kolejny pakiet sankcji, tym razem sektorowych – mówi nam wysoki rangą dyplomata jednego z państw UE. Polska też wyraziła takie ambicje, ale zwolennicy ostrej polityki wobec Rosji zdają sobie sprawę, że o wymagające jednomyślności sankcje w ważnych sektorach gospodarki coraz trudniej. Nie ma szans na zakaz importu LNG, aluminium czy paliwa jądrowego.