Po tym jak prezydent Korei Południowej Yoon Suk-yeol we wtorek wieczorem niespodziewanie wprowadził stan wojenny, powołując się na zagrożenie ze strony Korei Północnej i chęć wyeliminowania sprzyjających Korei Północnej sił w samej Korei Południowej oraz konieczność obrony porządku konstytucyjnego, agencja Yonhap podała, że pomysłodawcą takiego rozwiązania był minister obrony Korei Południowej.
Minister obrony Korei Południowej przeprasza i jest gotów do dymisji za stan wojenny
W środę Kim Yong-hyun przeprosił obywateli i oddał się do dyspozycji premiera w związku z – jak mówił - „wywołaniem zamieszania wśród opinii publicznej w związku ze stanem wojennym”. - Biorę odpowiedzialność za wszystkie sytuacje związane ze stanem wojennym – dodał.
Czytaj więcej
Giełda w Seulu zareagowała spadkami na kryzys polityczny. Przecena była jednak mniejsza, niż można się było obawiać.
Tymczasem opozycyjna Partia Demokratyczna złożyła w parlamencie wniosek, o odwołanie ministra obrony z urzędu – informuje agencja Yonhap. Do odwołania ministra potrzeba zwykłej większości w parlamencie, którą Partia Demokratyczna, wraz z sojusznikami, posiada (skupione wokół niej siły kontrolują 192 mandaty w liczącym 300 miejsc parlamencie).
Związek pracowników branży metalurgicznej w Korei Południowej zapowiedział, że 11 grudnia rozpocznie pełnowymiarowy strajk, jeśli prezydent nie ustąpi
Opozycja chce dymisji prezydenta. Obawia się, że Yoon Suk-yeol znów wprowadzi stan wojenny
Lee Jae-myung, lider Partii Demokratycznej oświadczył. że to prezydent Yoon stanowi zagrożenie z powodu tego, że może sprowokować Koreę Północną do wywołania konfliktu militarnego. Jak dodał Yoon może ponownie spróbować wprowadzić stan wojenny. Do odwołania prezydenta przez parlament potrzeba 2/3 głosów (taką większością opozycja nie dysponuje).
Związek pracowników branży metalurgicznej w Korei Południowej zapowiedział, że 11 grudnia rozpocznie pełnowymiarowy strajk, jeśli Yoon nie ustąpi z urzędu.
Do sytuacji w Korei Północnej odniosło się też NATO – sekretarz generalny Mark Rutte stwierdził, że Sojusz „obserwuje” wydarzenia w Seulu, ale zapewnił jednocześnie, że wydarzenia w Korei Południowej nie zagrażają silnym więzom między NATO a tym państwem. Z kolei Chiny stwierdziły, że sytuacja w Korei Południowej to jej sprawa wewnętrzna.