Zespół byłego prezydenta poinformował, że złożył formalną skargę do Federalnej Komisji Wyborczej, amerykańskiej agencji nadzorującej prawo wyborcze w kraju, oskarżając Partię Pracy o dokonywanie „nielegalnych zagranicznych wpłat na kampanię i ingerencję w wybory”.
- Chwiejąca się kampania Harris-Walz szuka zagranicznych wpływów, aby wzmocnić swoje radykalne przesłanie. Wiedzą, że nie mogą pozyskać amerykańskiego narodu – powiedziała Susie Wiles, szefowa kampanii Trumpa.
Czytaj więcej
Ukazały się wyniki najnowszego sondażu Reuters/Ipsos. Badanie przeprowadzono na grupie 4 129 dorosłych obywateli USA, z czego 3 481 stanowią zareje...
W skardze złożonej w imieniu Donalda J. Trumpa, kandydata republikanów na prezydenta, stwierdzono, że obcokrajowcom zabrania się „bezpośredniego lub pośredniego” dokonywania „wkładu lub darowizny pieniędzy lub innych rzeczy wartościowych lub składania wyraźnej lub dorozumianej obietnicy dokonania wpłaty lub darowizny” na rzecz amerykańskiego kandydata.
Według Federalnej Komisji Wyborczej obcokrajowcy mogą jednak zgłaszać się na ochotników do kampanii „pod warunkiem, że dana osoba nie otrzymuje wynagrodzenia za swoje usługi”.
Wolontariusze Partii Pracy w kampanii Kamali Harris
Amerykańskie i brytyjskie media wcześniej informowały, że „strategowie związani z brytyjską Partią Pracy doradzali Kamali Harris, jak odzyskać niezadowolonych wyborców i prowadzić zwycięską centrolewicową kampanię” („Washington Post”) oraz że Morgan McSweeney, szef sztabu Keira Starmera, i Matthew Doyle, jego dyrektor ds. komunikacji, „uczestniczyli w konwencji w Chicago i spotkali się z zespołem kampanii Harris” (The Telegraph").
Czytaj więcej
Na dwa tygodnie przed wyborami prezydenckimi w USA Kamala Harris i Donald Trump walczą o głosy wyborców niezdecydowanych - odnotowuje Reuters.
Nie ma dowodów na to, że Partia Pracy wniosła jakiekolwiek wsparcie finansowe na rzecz kampanii demokratów, co jest zabronione przez prawo USA. Jednak niektórzy współpracownicy Trumpa mają wątpliwości co do wolontariuszy Partii Pracy w kampanii Harris – jest to dozwolone przez prawo USA, pod warunkiem, że wspomniani wolontariusze nie otrzymują wynagrodzenia za swoją pracę.
Brytyjski wolontariat w amerykańskich wyborach
Z wpisu jednej z szefowych operacyjnych Partii Pracy wynika, że pracownicy zorganizowali wyjazd około 100 aktywistów w celu prowadzenia kampanii na rzecz Kamali Harris w kilku kluczowych stanach, w których wynik wyborów jest niepewny.
Pracownicy Partii Pracy podróżowali do Stanów Zjednoczonych podczas poprzednich wyborów prezydenckich, aby prowadzić kampanię na rzecz kandydata demokratów. Brytyjscy konserwatyści z kolei, np. była premier Liz Truss, również uczestniczyli w ważnych wydarzeniach republikańskich, w tym w lipcowej Konwencji Narodowej.