Nikt przecież nie podpisałby się pod stwierdzeniami odwrotnymi – na przykład, że przyjeżdżający do Polski nie muszą dostosowywać się do naszej obyczajowości i standardów czy że nie należy się bronić.
W jaki sposób Tusk uderza w PiS?
Donald Tusk trafnie odczytuje nastroje i trafnie identyfikuje sentymenty większości wyborców – stąd jego deklaratywny sprzeciw wobec paktu migracyjnego oraz zapowiedź „czasowego terytorialnego zawieszania prawa do azylu”. To również trafne uderzenie w PiS, ponieważ słabym punktem przeciwnika jest to, że za jego rządów Polska żadnej strategii migracyjnej nie miała, a do kraju dzięki wizom pracowniczym wjeżdżali przedstawiciele nacji mocno problematycznych.
Czytaj więcej
"Naszym prawem i naszym obowiązkiem jest ochrona polskiej i europejskiej granicy" - napisał w mediach społecznościowych premier. To reakcja na ostr...
Tyle że stanowczość pana premiera w tej sprawie jest nieprzekonująca.
Po pierwsze – deklaracja sprzeciwu wobec paktu migracyjnego zbiega się z informacją o stworzeniu w Polsce 49 finansowanych przez UE centrów integracji cudzoziemców. Być może w samym powstaniu tych struktur nic złego być nie musi – w końcu chcemy, żeby przybywający do Polski cudzoziemcy się integrowali – jednak koincydencja czasowa z wypowiedzią pana premiera i niejasna rola tych ośrodków, o których roli rząd milczy, budzą spore wątpliwości.
Czytaj więcej
Podczas wtorkowego posiedzenia rząd przyjął strategię migracyjną. "Decyzja trudna, ale bardzo potrzebna i oczekiwana" — napisał Donald Tusk na plat...
Jak państwo odpowie na zapotrzebowanie firm na pracowników?
Po drugie – czym ma być „czasowe i terytorialne” zawieszenie prawa do azylu? Jak natychmiast zaczęto wskazywać, musiałoby się to wiązać z odpowiednimi działaniami międzynarodowymi, w tym z zawieszeniem zobowiązań wynikających z europejskiego paktu azylowego. Taki krok wykonał we wrześniu rząd Holandii z Partią Wolności na czele, co zresztą natychmiast zostało skwitowane przez przedstawicieli Komisji Europejskiej stwierdzeniem, że „nie ma możliwości wyłączenia się kraju z dorobku prawnego UE”.
Po trzecie – słowa Donalda Tuska, że „jeśli do Polski ktoś chce przyjechać na stałe, dłużej pracować, dłużej się uczyć – musi chcieć respektować polskie standardy, polską obyczajowość, musi chcieć się integrować” – nie znaczą nic. W praktyce trzeba zapytać: czy pan premier uznaje z zasady, że emigracja zarobkowa jest bezproblemowa? Jakie instrumenty chce uruchomić, aby znalazła się ona pod kontrolą? Jak państwo będzie podchodzić do żądań firm, które chcą sobie sprowadzać pracowników jak najtańszych, a niekoniecznie bliskich kulturowo?
Strategia jawi się na razie jako zagrywka piarowska
Po czwarte – czy pan premier dostrzega pojawiające się już zagrożenia, takie jak odrodzenie się zorganizowanej przestępczości cudzoziemców? Co zamierza zrobić z wciąż działającymi na polskim pograniczu organizacjami proimigranckimi?
Wziąwszy pod uwagę, że do rządu wciągnięto prof. Macieja Duszczyka, specjalistę od migracji, na stanowisko wiceministra spraw wewnętrznych, mocno zaskakuje, że zamiast profesjonalnej strategii dostaliśmy zlepek komunałów – choć piarowsko dobrze obliczonych.
Autor jest publicystą tygodnika „Do Rzeczy”