Szef Instytutu Pamięci Narodowej Karol Nawrocki ma się znajdować na krótkiej liście kandydatów Prawa i Sprawiedliwości w wyborach prezydenckich.
W „Rzeczpospolitej” opisujemy relacje Nawrockiego z Patrykiem Masiakiem, zawodnikiem MMA i byłym kryminalistą, skazanym za porwanie i zdaniem prokuratury związanym z trójmiejskim gangiem sutenerów.
Sam Masiak przyznał, że przesiedział dwa lata w areszcie w celi dla niebezpiecznych przestępców, po czym został skazany, a odsiadkę wliczono mu w poczet kary. Po wyjściu na wolność usłyszał kolejne zarzuty, tym razem związane z sutenerstwem. Twierdzi, że jest niewinny.
Nawrocki: Sprawy kryminalne Masiaka poznałem z artykułu "Rzeczpospolitej"
Do artykułu opublikowanego w „Rzeczpospolitej” szef IPN odniósł się we wpisie na portalu X.
Potwierdza w nim, że zna Wielkiego Bu, ale o jego przeszłości kryminalnej nie wiedział, poznał ją dopiero ze wspomnianego artykułu.
"Kilkanaście lat temu wymienialiśmy ciosy w sportowej rywalizacji – w walce bokserskiej. Mocne, ciężkie rundy z wymagającym przeciwnikiem. Gdy spotkaliśmy się na Lechii w 2024 roku, był już gwiazdą sportów walki. Gwiazdą na wolności, chłopakiem po przejściach, który rozpoczął nowe życie – tak mówił" - pisze Nawrocki.
Na nową drogę Nawrocki ofiarował mu więc książkę, „Kochanka Wielkiej Niedźwiedzicy” Sergiusza Piaseckiego, "tłumacząc, że w niespokojnych czasach - tak jak Sergiusz - trzeba stać po stronie wartości. Stawać się lepszym człowiekiem. I o tych wartościach powinien mówić w swoim środowisku".
Szef IPN dodał, że „stanowczo potępia” przestępstwa, szczególnie wobec kobiet i dzieci, ale nie odpowiada za „pozasportowe życie swoich przeciwników z ringu”. Ceni ich natomiast za „podjęcie walki”.