Donald Trump w swoim wystąpieniu wrócił do próby zamachu na jego życie, mówiąc, że może zwracać się do zgromadzonych w sali tylko „dzięki łasce Boga Wszechmogącego”.

- Usłyszałem głośny świst i poczułem, że coś uderzyło mnie naprawdę mocno w prawe ucho. Powiedziałem sobie: „Wow, co to było? To może być tylko kula” - wspominał.

Czytaj więcej

Wiadomość przed strzałami na wiecu Donalda Trumpa. „13 lipca będzie moja premiera”

Trump pochwalił agentów Secret Service, którzy rzucili się w jego stronę i oddał hołd zabitemu strażakowi, Coreyowi Comperatore, całując jego hełm strażacki. 

Donald Trump: Mógłbym zatrzymać wojny jednym telefonem

W pierwszych minutach swojego wystąpienia były prezydent mówił o potrzebie pojednania Amerykanów. 

- Kandyduję na prezydenta całej Ameryki, a nie połowy Ameryki, ponieważ nie ma zwycięstwa w wygranej dla połowy Ameryki — tłumaczył. Szybko jednak zmieniał ton i wrócił do stosowanych wcześniej ataków na Joe Bidena i Demokratów. Twierdził, że obecny prezydent zapoczątkuje „trzecią wojnę światową”, a na południowej granicy USA dochodzi do „inwazji” migrantów.

Czytaj więcej

Wnuczka Trumpa: Chcę, by Ameryka wiedziała, jaki jest naprawdę. To normalny dziadek

Czytaj więcej

Cyfrowa zmiana w nabywaniu samochodów

Wystąpienie Trumpa trwało ponad 90 minut i było najdłuższym w historii. Przekonywał, że tylko on jest w stanie uratować kraj przed pewną zagładą. - Mógłbym zatrzymać wojny jednym telefonem - twierdził.

Donald Trump w kampanii skupia się na problemie migracji

Trump poświęcił większość swojego przemówienia na atakowanie migrantów, temat, który zawsze napędzał jego kampanie prezydenckie.

- Pochodzą z więzień, aresztów, szpitali psychiatrycznych i zakładów dla obłąkanych - mówił.

Po zakończeniu przemówienia Trumpa, jego rodzina i rodzina jego kandydata na wiceprezydenta, senatora J.D. Vance'a, weszli na scenę, a z sufitu spadły balony. Jego żona Melania Trump, która rzadko udziela się w kampanii, dołączyła do niego w czwartek po raz pierwszy w tym tygodniu.