Pocisk Hwasongpho-11 Da-4.5 miał w czasie testu być uzbrojony w głowicę ćwiczebną, która symulowała ogromną, 4,5-tonową głowicę, by sprawdzić czy lot będzie w takich warunkach stabilny.

Korea Północna informuje o próbie rakietowej pocisku z ogromną głowicą. I zapowiada kolejną próbę

Jednocześnie agencja KCNA, informując o udanej próbie rakietowej, nie odniosła się w żaden sposób do wcześniejszych doniesień Seulu na temat wystrzelenia dwóch pocisków balistycznych krótkiego zasięgu i eksplozji jednego z nich w powietrzu. Jego odłamki mogły spaść w rejonie stolicy Korei Północnej, Pjongjangu — wynikało z komunikatu południowokoreańskiego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów. 

KCNA pisząc o teście pisze o pocisku w liczbie pojedynczej — zauważa Reuters.

Czytaj więcej

Kim Dzong Un wysyła wojskowych do Ukrainy. Co to zmienia na froncie wojny?

Agencja zapowiada jednocześnie, że w lipcu odbędzie się kolejny test pocisku Hwasongpho-11 Da-4.5, który będzie miał sprawdzić "siłę wybuchu" ogromnej głowicy. To rzadki przypadek zapowiadania przez Koreę Północną próby rakietowej.

Hwasongpho-11 lub Hwasong-11 to pocisk balistyczny krótkiego zasięgu (SRBM), występujący także pod nazwą KN-23 i KN-24. Takie pociski Korea Północna miała przekazać Rosji, a Rosja używała ich już przeciwko celom na Ukrainie.

Zdaniem południowokoreańskiej armii komunikat Pjongjangu jest prawdopodobnie dezinformacją. Rzecznik południowokoreańskiego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, płk Lee Sung-jun podkreślił, że jeden z dwóch pocisków wystrzelonych w poniedziałek zachowywał się w sposób nienaturalny i pojawił się w przestrzeni powietrznej w okolicach Pjongjangu.

- Przeprowadzanie testu rakietowego nad terytorium lądowym jest bardzo rzadkie i jest bardzo prawdopodobne, iż twierdzenie, że test zakończył się powodzeniem, jest fałszywe — stwierdził płk Lee.

Południowokoreańska artyleria prowadzi strzelania w pobliżu granicy z Koreą Północną

Tymczasem południowokoreańska armia przeprowadziła ćwiczenia artylerii na poligonach znajdujących się w odległości 5 km od linii demarkacyjnej oddzielającej Koreę Północną od Korei Południowej.

Wznowienie strzelań z użyciem ostrej amunicji w tak niewielkiej odległości od granicy nastąpiło po zawieszeniu przez Seul paktu wojskowego z Pjongjangiem, po tym jak Korea Północna wysłała nad Południe setki balonów, pod którymi podwieszone były worki ze śmieciami i odpadami.