Adrian Zandberg pyta, co udało się zrealizować z programu Lewicy. „Moja ocena jest mocno krytyczna”

– Lewica, która nie zrealizuje swojego programu i będzie utrzymywała rząd, który realizuje inny, centroprawicowy program, może na koniec po prostu tylko zaśpiewać „dobry Tusku, a nasz panie, daj nam wieczne spoczywanie” i sama się położyć do grobu - ocenił Adrian Zandberg, współprzewodniczący partii Razem.

Publikacja: 19.06.2024 13:46

Współprzewodniczący partii Razem Adrian Zandberg

Współprzewodniczący partii Razem Adrian Zandberg

Foto: PAP/Paweł Supernak

Wybory do Parlamentu Europejskiego w 2024 roku wygrała w Polsce Koalicja Obywatelska, uzyskując 37,06 proc. głosów. Tuż za nią, z wynikiem 36,16 proc., uplasowało się Prawo i Sprawiedliwość. Swoich eurodeputowanych będą mieli także Konfederacja (12,08 proc. głosów), Trzecia Droga (6,91 proc.) i Lewica (6,3 proc.).

Komentując w TVN24 wyniki wyborów Adrian Zandberg ocenił, że słaby wynik Lewicy to „cena, którą lewica płaci za to, że jest zbyt grzeczna, (...) że się nie stawia i (...) za to, że po tym pół roku trudno wskazać osiągnięcia z programu lewicy, które zostały zrealizowane”.

Słaby wynik Lewicy w wyborach europejskich. Adrian Zandberg komentuje

— My żeśmy w dniu, w którym rząd był powoływany, powiedzieli, że damy temu rządowi wotum zaufania, ponieważ trzeba załatwić sprawy europejskie, a następnie będziemy patrzeć na każdą ustawę i oceniać ją, czy ją popieramy, czy jesteśmy przeciwni. To się dzieje — mówił współprzewodniczący partii Razem. Zadeklarował, że podobnie przedstawiciele jego partii w parlamencie postąpią przy głosowaniu nad budżetem — jego potencjalne nieprzyjęcie prowadzić może do przyspieszonych wyborów. — Będziemy patrzeć, jaki będzie budżet. Po prostu. Tak jak patrzymy na ustawy. Jeżeli ustawy są sensowne, to dostają nasz głos, jak była ustawa bezsensowna — dam pierwszy przykład z brzegu, czyli ustawa, w której państwo polskie będzie ludziom, którzy mają po kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie, będzie finansowało im w prezencie składki, choć jednocześnie nie finansuje tych składek pracownikowi na płacy minimalnej — to uznaliśmy, że to jest nie fair i głosowaliśmy przeciw — tłumaczył.

Czytaj więcej

Przemysław Prekiel: Lewica w poszukiwaniu elektoratu bezpańskich zwierząt

W kwestii pozostawania przedstawicieli Nowej Lewicy w rządzie Zandberg przyznał, że „lewica jest dziś w tej sprawie podzielona”. — Część lewicy, czyli koleżanki i koledzy z Nowej Lewicy, podjęli decyzję, żeby wejść do tego rządu. Część lewicy, czyli posłanki i posłowie Razem, zdecydowali, żeby do rządu nie wchodzić — mówił. — Myślę, że po tym pół roku jest czas na to, żeby odpowiedzieć sobie już na pytanie, co udało się z lewicowego programu zrealizować, a co się nie udało. I moja ocena tego jest mocno krytyczna. Uważam, że udało się bardzo niewiele — dodał. 

— My głosujemy racjonalnie i tak też będziemy głosować w przyszłości. Natomiast ja nie będę podejmować decyzji za koleżanki i kolegów z Nowej Lewicy, czy być dalej w tym rządzie, czy nie — zastrzegł Zandberg. — Natomiast mam bardzo głębokie przekonanie o tym, że ludzie będą coraz częściej zadawali pytanie „czy dowieźliście program”. Partie polityczne są po to, żeby realizować swoje programy. Jeżeli nie da się zrealizować ważnych, kluczowych dla naszych wyborców postulatów programowych w ramach takiego gabinetu rządowego, to moim zdaniem jest wątpliwy sens pozostawania w nim. Lewica, która nie zrealizuje swojego programu i będzie utrzymywała rząd, który realizuje inny, centroprawicowy program, to może na koniec po prostu tylko zaśpiewać „dobry Tusku, a nasz panie, daj nam wieczne spoczywanie” i sama się położyć do grobu. Po prostu wyborcy lewicy nie będą mieli wtedy powodu, żeby pójść na tę lewicę zagłosować — argumentował poseł.

Adrian Zandberg: Nowa Lewica i Razem podzielą się w Sejmie? Drugorzędna sprawa

Rozmówca TVN24 zaznaczył, że kwestia pozostawania Nowej Lewicy i Razem w jednym klubie parlamentarnym jest drugorzędna. — To jest tak naprawdę kwestia organizacyjna, czy będziemy mieli jeden klub, czy będziemy mieli dwa koła na lewicy. To naprawdę jest rzecz drugorzędna względem fundamentalnego pytania, czy lewicowi wyborcy mają skuteczną reprezentację w parlamencie — stwierdził.

Czytaj więcej

Marcin Duma: Wyborcy wybrali oryginał, a nie kopię

— Mówię o tym dlatego, że jestem po bardzo wielu rozmowach z ludźmi na ulicach w ostatniej fazie kampanii wyborczej. To, co od bardzo wielu ludzi usłyszałem, to były następujące słowa: „Skoro wygląda tak, jak wygląda, skoro nic z ważnych spraw nie jest załatwione, to my nie mamy powodu, żeby iść na wybory; nie pójdziemy na wybory, nie zagłosujemy”. To się stało w tych wyborach — podsumował Adrian Zandberg.

Wybory do Parlamentu Europejskiego w 2024 roku wygrała w Polsce Koalicja Obywatelska, uzyskując 37,06 proc. głosów. Tuż za nią, z wynikiem 36,16 proc., uplasowało się Prawo i Sprawiedliwość. Swoich eurodeputowanych będą mieli także Konfederacja (12,08 proc. głosów), Trzecia Droga (6,91 proc.) i Lewica (6,3 proc.).

Komentując w TVN24 wyniki wyborów Adrian Zandberg ocenił, że słaby wynik Lewicy to „cena, którą lewica płaci za to, że jest zbyt grzeczna, (...) że się nie stawia i (...) za to, że po tym pół roku trudno wskazać osiągnięcia z programu lewicy, które zostały zrealizowane”.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Suchoń: Nasi wyborcy oczekują politycznego przyspieszenia
Polityka
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk: Renta wdowia to największy projekt socjalny koalicji rządzącej
Polityka
Michał Kolanko: Sprawa aborcji dzieli koalicję. Przyznaje to nawet Donald Tusk
Polityka
Joński o szczegółach raportu komisji ds. wyborów kopertowych. „Do 10 lat więzienia”
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Polityka
Wójcik: Giertych ma rację. Sprawa Romanowskiego to kompromitacja prokuratury