Reklama

Agnieszka Holland: Rasistowskie emocje zostały rozbudzone przez władzę, na którą głosowałam

Emocje strachu i rasizmu, które wyrażają się w niektórych sondażach, zostały rozbudzone niestety przez władzę, na którą głosowałam przed wyborami do PE. One się rozprzestrzeniają jak ogień w suchym lesie (…) Jeśli dojdzie do kolejnej śmierci na tle rasistowskim albo tle paniki moralnej wokół granicy, to odpowiedzialność za to poniosą wszyscy, którzy identyfikują się z demokratyczną władzą - zaznaczyła Agnieszka Holland, reżyserka i scenarzystka.

Publikacja: 18.06.2024 10:10

Agnieszka Holland: Rasistowskie emocje zostały rozbudzone przez władzę, na którą głosowałam

Foto: Fotorzepa/ Roman Bosiacki

adm

Agnieszka Holland, reżyserka i scenarzystka, która była gościem porannego programu Jacka Nizinkiewicza, zapytana została między innymi, czy Donald Tusk ją zawiódł. - Powiedziałabym jeszcze niedawno, że nie, ponieważ nie spodziewałam się, że będzie jakoś wybitnie liberalny w sprawie granicy polsko-białoruskiej. Ale ostatnie jego decyzje i postępowania w okolicy wyborów do PE i później? Tak, zawiodły mnie - stwierdziła. - Myślałam, że siłą koalicji 15 października jest to, że stara się przywrócić państwo prawa. Nie jest tak, że przywraca się państwo prawa, a jednocześnie wyjmuje się spod prawa obszary i grupy społeczne czy etniczne, których to prawo w ogóle nie obowiązuje. Wydaje mi się, że to bardzo niebezpieczne i może doprowadzić do wielkiej tragedii. Można chronić granice i dbać o bezpieczeństwo Polski, jednocześnie nie wyjmując spod prawa pewnych obszarów i grup obywateli - dodała Agnieszka Holland. 

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Straż Graniczna poinformowała o przewiezieniu imigrantów z Niemiec. PiS: Wiedzą, że mogą

Agnieszka Holland: Od 2015 roku na morzu zginęło około 60 tysięcy migrantów. To dwa razy więcej osób, niż zginęło na wojnie w Ukrainie 

Czego reżyserka spodziewałaby się na granicy polsko-białoruskiej? - Spodziewałabym się kompetentnego, planowego działania, doprowadzającego do tego, żeby tę granicę uszczelnić, a jednocześnie żeby nie wykorzystywać tej sytuacji i migrantów do celów wewnętrznie politycznych. I żeby nie tworzyć atmosfery pogromowej – atmosfery strachu i nienawiści wobec grup etnicznych różniących się od nas - zaznaczyła. 

- Odpowiedzią na strach obywateli powinny być racjonalne i skuteczne działania władzy. Nie jest racjonalnym i skutecznym działaniem władzy, jeśli wprowadza się dezinformację, poczucie zagrożenia i obarcza się odpowiedzialnością za jakiś czyn poszczególnych osób czy osoby, całą grupę ludzi. Zastanówmy się przede wszystkim nad tym, na czym polega ta sytuacja na granicy polsko-białoruskiej. To jest skomplikowana sprawa. Upraszczając i wrzucając wszystko do jednego worka – doprowadziliśmy nie tylko do dezinformacji, ale właśnie do tego poczucia zagrożenia. I do narastających – poprzez strach nienawiści do innego – rasistowskich i ksenofobicznych uczuć, które mogą doprowadzić do tragedii i prawdopodobnie doprowadzą do tragedii — stwierdziła reżyserka. - Sytuacja na granicy polsko-białoruskiej wzięła się z narastającego problemu migracji z terenów ogarniętych wojnami i głodem – terenów, gdzie ludzie żyją w reżimach uniemożliwiających poczucie bezpieczeństwa, upadłych państwach albo państwach, gdzie warunki klimatyczne czy ekonomiczne nie pozwalają żyć normalnie. Ci ludzie chcą się przemieszczać i dostać się do bezpieczniejszego i zamożniejszego świata. Od początku historii ludzkości tego rodzaju ruchy migracyjne miały miejsce – my także braliśmy w nich udział – i będą miały miejsce — dodała. - Oczywiście bogaty świat broni się przed niekontrolowanym przybyciem obcych, ponieważ nie wypracował narzędzi, żeby sobie z tą sytuacją pozytywnie i konstruktywnie radzić - podkreśliła. 

Reklama
Reklama

- Dość wcześnie, na pewno w okolicach wojny w Syrii, zorientowały się wrogie nam reżimy – przede wszystkim reżim Putina – że udało się wywołać panikę moralną, strach i niechęć. I poczucie, że jesteśmy zalewani. To doprowadziło do wielkich zmian politycznych w Europie, wzrostu nastrojów populistycznych. Powód tej migracji był zainicjowany faktami politycznymi, ale ci ludzie nie służyli jakiemuś reżimowi – nie służyli Putinowi, Asadowi czy populistycznym politykom w Europie po to, żeby ją zdestabilizować. Oni po prostu uciekali przed śmiercią - wyjaśniała Holland. - I podobna jest sytuacji na granicy polsko-białoruskiej. Ludzie, którzy się tam znaleźli – szczególnie na początku, w 2021 roku – to byli ludzie, którzy często uciekali z obozów dla uchodźców. Syryjczycy, Afgańczycy, Kurdowie. W tych krajach – wskutek również działań politycznych Zachodu, w tym naszych – istniejące tam państwa upadły i znalazły się w sytuacji wielkiego chaosu. Okazało się, że nie można tam normalnie żyć. Przepływając przez Morze Śródziemne, w dużym procencie ci ludzie ryzykują życie. Ilość utonięć udokumentowanych to jest prawie 40 tysięcy od 2015 roku, a rzeczywista jest prawie podwójna. W sumie udokumentowanych śmierci na granicach naszej Europy zliczyć można około 60 tysięcy. To dwa razy więcej niż zginęło na wojnie w Ukrainie — podkreśliła. 

Agnieszka Holland: Migranci to nie pociski Łukaszenki i Putina. To ludzie, którzy dążą do lepszego życia, jak kiedyś Polacy

Czytaj więcej

Straż Graniczna o przywiezieniu imigrantów do Polski: Arbitralna decyzja Niemców

- Ci ludzie opisywani przez naszą propagandę jako pociski Łukaszenki i Putina nie są żadnymi pociskami tylko są konkretnymi bardzo ludźmi – to różni ludzie, którzy dążą do lepszego życia, tak jak Polacy jeszcze do niedawna dążyli do lepszego życia i przekraczali granicę legalnie oraz nielegalnie. Oni często nawet nie wiedzą kim jest Łukaszenka – po prostu korzystają z okazji. Oczywiście są manipulowani przez Łukaszenkę i jego służby. Celem uchodźczym jest zarobienie pieniędzy, ale głównym celem jest destabilizacja UE — powiedziała reżyserka. - W momencie, w którym w 2015 roku zorientowano się jak słaba jest Europa i jak kruchy jest jej kręgosłup w momencie, kiedy styka się z problemem migracji, postanowiono wykorzystać tę kruchość do destabilizacji. I to się udaje. Po wyborach do PE wzrost sił populistycznych – a czasem i faszystowskich – jest wyraźny.  Ten kryzys okazuje się bardzo przydatny politycznie w momentach, kiedy na przykład zbliżają się wybory - podkreśliła.

„Zielona granica” w TVP? Holland: Film może zostać zdjęty, bo znów jestem wrogiem publicznym numer jeden

Agnieszka Holland zapytana została również, czy film „Zielona granica” po zmianie władzy został wyemitowany przez TVP. - Nie, ale znalazł się na platformie TVP. Myślę, że teraz prawdopodobnie zostanie zdjęty, bo znów stałam się wrogiem publicznym numer jeden. Ilość hejtu w mediach społecznościowych i innych miejscach pod adresem moim i osób związanych z naszym filmem czy aktywistów, jest większy niż w momencie premiery „Zielonej granicy” - przyznała Holland. - Stałam się chorągwią dla niektórych publicystów – nie tylko prawicowych – i dla części polityków, nie tylko opozycyjnych. Te emocje, które wyrażają się w niektórych sondażach – emocje strachu i rasizmu – zostały rozbudzone niestety przez władzę, na którą głosowałam przed wyborami do PE. I one rozprzestrzeniają się jak ogień w suchym lesie - dodała. - Zostało to natychmiast podjęte przez PiS i Konfederację. Te haniebne zdjęcia zwykłych ludzi o innym kolorze skóry na ulicach naszych miast, opatrzone pogromowymi komentarzami, to jest skutek naszych decyzji i działań i nasza odpowiedzialność. Jeśli dojdzie do kolejnej śmierci na tle rasistowskim albo tle paniki moralnej wokół granicy, to odpowiedzialność za to ponosimy my wszyscy – ci, którzy identyfikują się z demokratyczną władzą - zaznaczyła Agnieszka Holland, reżyserka i scenarzystka. 

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Zauroczenie minęło, ale związek jest poważny. Centrum Mieroszewskiego zbadało, jak Polacy widzą Ukraińców
Polityka
Imperium Kontratakuje wchłonie Nową Nadzieję. Oto plan Sławomira Mentzena
Polityka
Będzie kara finansowa dla Zbigniewa Ziobry? Włodzimierz Czarzasty podał szczegóły
Polityka
Spotkanie u Nawrockiego. Żukowska: Nie wiem jakie maski widział na mojej twarzy Szefernaker
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama