Nowe sankcje na Iran po myśli Izraela. Czy wpłyną na władze w Teheranie?

W oczekiwaniu na izraelski odwet rośnie presja na Teheran.

Publikacja: 17.04.2024 19:05

„Izrael jest słabszy niż pajęczyna” – głosi billboard w centrum irańskiej stolicy

„Izrael jest słabszy niż pajęczyna” – głosi billboard w centrum irańskiej stolicy

Foto: ATTA KENARE / AFP

W ocenie wielu stolic skierowanie armady ponad 300 rakiet i dronów na Izrael było nieproporcjonalną odpowiedzią wobec wcześniejszej akcji Izraela na irański konsulat w Damaszku i śmierć dowódców wojskowych. W tym kontekście USA i UE zapowiadają wprowadzenie dodatkowych sankcji na Iran, utrudniających produkcję rakiet.

Równocześnie nie ustają naciski na Izrael, aby w zapowiadanym akcie odwetu nie przekroczył granicy, poza którą spirala wzajemnej wymiany ciosów byłaby nie do uniknięcia.

Nie ustają naciski na Izrael, aby w zapowiadanym akcie odwetu nie przekroczył granicy, poza którą spirala wzajemnej wymiany ciosów byłaby nie do uniknięcia

Nie wiadomo jednak, gdzie znajduje się ta granica. Czy będzie nią atak na instalacje nuklearne Iranu, infrastrukturę cywilną, bazy wojskowe, zwłaszcza Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, czy też zbombardowanie pozycji walczących w regionie z Izraelem organizacji wspieranych przez Teheran, jak libański Hezbollah.

Najważniejsi sojusznicy w walce z Iranem

Izraelski rząd wojenny obradował w środę, po raz kolejny poszukując właściwiej formy odwetu. Jak oświadczył Beni Ganc, członek gabinetu wojennego z ramienia opozycji, to Izrael dokona wyboru, jak i kiedy odpowie na atak Iranu, współpracując równocześnie z USA w budowaniu sojuszu globalnego i regionalnego przeciwko Iranowi.

Chodzi o konsolidację współpracy z Jordanią, Arabią Saudyjską, Egiptem i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Pomoc, jaką okazały one w odparciu irańskiego ataku, jest zbyt cenną wartością, aby Izrael nie uwzględnił tego w obecnej kalkulacji. Zwłaszcza Arabia Saudyjska, czując zagrożenie ze strony szyickiego Iranu, liczy na parasol ochronny USA.

Waszyngton nalega w zamian na dalszą normalizację relacji Rijadu z Jerozolimą. Przeszkodą są obecnie brutalne i nieproporcjonalne działania Izraela w Strefie Gazy. Ten element został zapewne włączony w kalkulacje władz Izraela. Wpływy Arabii Saudyjskiej w regionie są trudne do przecenienia.

Waszyngton nalega na dalszą normalizację relacji Rijadu z Jerozolimą. Przeszkodą są obecnie brutalne i nieproporcjonalne działania Izraela w Strefie Gazy

W środę w Jerozolimie przebywali szefowie dyplomacji Wielkiej Brytanii i Niemiec, nawołując Izrael do umiaru w odwecie. David Cameron obciążył Iran za całą sekwencję wydarzeń na Bliskim Wschodzie.

Państwo żydowskie występuje coraz częściej w roli ofiary Iranu, co relatywizuje krytykę za brutalny sposób prowadzenia działań w Strefie Gazy. Wielka Brytania, podobnie jak USA i UE, jest przekonana o konieczności nowych sankcji na Iran. Niemcy są za. Waszyngton ma je ogłosić w najbliższych dniach.

Mówił o nich także wcześniej szef unijnej dyplomacji Josep Borrell, zapowiadając rozszerzenie już istniejących. Mają zarówno utrudnić Iranowi produkcję rakiet na potrzeby sojuszników w regionie, jak i ograniczyć dostawy dronów do Rosji.

Moskwa stoi po stronie Teheranu

– Żaden inny kraj na świecie nie został objęty tak ostrym reżimem sankcji jak Iran. Mimo to nie odgrywają one decydującej roli w irańskiej polityce zagranicznej – mówi „Rzeczpospolitej” Richard Dalton, brytyjski analityk i była ambasador w Teheranie. Jest przekonany, że zaostrzenie sankcji nie zmniejszy potencjału rakietowego Iranu zaopatrywanego w odpowiednie komponenty z Rosji oraz Korei Północnej. Nie wpłynie też na decyzje reżimu irańskiego w sprawie odpowiedzi na odwet Izraela. Tutaj wszystko zależy od skali izraelskich kroków odwetowych.

Czytaj więcej

Iran wysyła rakiety do Rosji. "Pogłębienie współpracy krajów objętych sankcjami"

Gdy Zachód ocenia negatywnie działania Iranu, Moskwa udziela niedwuznacznego wsparcia swemu sojusznikowi. Oficjalnie Kreml śle wezwania do stron konfliktu, aby wstrzymały się od eskalacji. Rosyjskie MSZ powołuje się także na oświadczenie irańskiego resortu dyplomacji, który twierdzi, że atak na Izrael został dokonany w ramach prawa do samoobrony po zbombardowaniu przez Izrael irańskiego konsulatu w Damaszku. Moskwa powiela też irańskie informacje, jakoby zmasowany irański był tak obliczony, aby nie wywołał zbytnich szkód w Izraelu.

– Wręcz przeciwnie. Nie wysyła się ponad 300 rakiet balistycznych, pocisków manewrujących i dronów bez zamiaru spowodowania jak największych zniszczeń – mówi „Rzeczpospolitej” Bar Szmuel, izraelski analityk militarny.

W ocenie wielu stolic skierowanie armady ponad 300 rakiet i dronów na Izrael było nieproporcjonalną odpowiedzią wobec wcześniejszej akcji Izraela na irański konsulat w Damaszku i śmierć dowódców wojskowych. W tym kontekście USA i UE zapowiadają wprowadzenie dodatkowych sankcji na Iran, utrudniających produkcję rakiet.

Równocześnie nie ustają naciski na Izrael, aby w zapowiadanym akcie odwetu nie przekroczył granicy, poza którą spirala wzajemnej wymiany ciosów byłaby nie do uniknięcia.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Niemiecka prawicowa AfD wykluczona z grupy w Parlamencie Europejskim
Polityka
Łapówkarze na czele „ministerstwa wojny”. Czy doszło do zdrady państwa?
Polityka
Norwegia zakazuje wjazdu turystom z Rosji. Kreml zapowiada odwet
Polityka
Przegrywał siedem razy. Nigel Farage nie wystartuje w wyborach na Wyspach
Polityka
Donald Trump otrzyma głos swojej głównej rywalki. "Biden to katastrofa"