Wielki powrót Jacka Kurskiego blokowany przez ambitnego Mateusza Morawieckiego

Były prezes TVP wraca do partyjnej polityki, ma dostać miejsce na liście PiS w wyborach europejskich za Danielem Obajtkiem. Ale nie wszystkim w partii to się podoba. Przed zamknięciem list wyborczych trwa w PiS walka buldogów pod dywanem.

Publikacja: 11.04.2024 04:30

Jacek Kurski na kongresie PiS

Jacek Kurski na kongresie PiS

Foto: Fotorzepa, Pio Piotr Guzik

Wieczór wyborczy PiS. Ogłoszenie wstępnych wyników wyborów samorządowych. Na scenie stoi uradowany Jarosław Kaczyński ogłaszający kolejne zwycięstwo partii, wokół niego najbliżsi współpracownicy z Mariuszem Błaszczakiem i Joachimem Brudzińskim na czele. Ale uwagę wszystkich przykuła postać za prezesem PiS, rozczochrana, uśmiechnięta, skrywająca się za dodającymi powagi okularami – to Jacek Kurski, były prezes TVP i zastępca dyrektora wykonawczego polsko-szwajcarskiej konstytuanty w Banku Światowym, który z polityki nigdy nie wyszedł ani ona z niego. Tym bardziej tej partyjnej, po stronie PiS.

Kurski blisko prezesa PiS, Morawiecki daleko. Brak Czarnka

Widok Kurskiego był jednak o tyle zaskakujący w pobliżu Kaczyńskiego, że dalej prezesa stały inne poważne figury partyjne. Mateusz Morawiecki stał z boku, w ogóle niewidoczny podczas triumfalnego przemówienia lidera partii. Widać było go dopiero na szerszym planie. Z naszych informacji wynika, że na scenie pojawił się wcześniej, żeby zająć reprezentatywne miejsce obok Kaczyńskiego, ale został odsunięty.

Kurski chciałby zostać szefem kampanii PiS do Parlamentu Europejskiego, ale nie ma na to szans

Kurski z kolei wskoczył na scenę w ostatniej chwili i stanął tak, żeby widziała go cała Polska jako jednego z „architektów sukcesu PiS”. – Cały Kura – mówią „Rzeczpospolitej” politycy PiS. Inni przedstawiciele partii dodają, że Kurski ma duże ambicje polityczne. – Musi wrócić do PiS i polityki partyjnej, bo w Polsce Tuska nie dostanie poważnej i dobrze płatnej posady – tłumaczy nam ambicje byłego prezesa TVP jeden z byłych rzeczników partii. Dodaje też, że Kurski chciałby zostać szefem kampanii PiS do Parlamentu Europejskiego, ale nie ma na to szans, bo „mimo że prezes ma do niego słabość i pozwoli mu kandydować, to nie jest pewien jego przewidywalności, a wręcz jest pewien jego nieprzewidywalności politycznej”.

Szefem kampanii europejskiej PiS zostanie Piotr Milowański

Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika, że Piotr Milowański, sekretarz generalny PiS, który był szefem sztabu wyborczego partii podczas wyborów samorządowych, będzie również odpowiadał za wybory europejskie.

„Rzeczpospolita” dowiedziała się również, że Jacek Kurski będzie kandydował do PE z drugiego miejsca z podkarpackiej listy PiS, za Danielem Obajtkiem. Na Podkarpaciu PiS może liczyć na dwa mandaty, ale przy ciężkiej kampanii. Kurski nie chce kandydować z „prowincji”, wolałby być widoczny centralnie, będąc na liście mazowieckiej, lubelskiej, łódzkiej lub na ścianie wschodniej, licząc, że dzięki aktywnej kampanii ogólnokrajowej zdobyłby dla partii nawet dwa–trzy mandaty dodatkowo.

Kurski nie chce kandydować z „prowincji”, wolałby być widoczny centralnie

W PiS ostrożnie podchodzą do gigantomanii Kurskiego. Kaczyński w przyszłym tygodniu najwcześniej zamknie i ogłosi listy, ale realnie do dwóch tygodni informacja ma zostać podana do publicznej wiadomości.

Mateusz Morawiecki chce zostać kandydatem PiS na prezydenta

Problem w tym, że Kurski ma w PiS silnych oponentów. Najgłośniej wypowiada się przeciwko niemu były premier Mateusz Morawiecki. – Wynik, który osiągnęliśmy bez TVP, nie tylko wszystkich nas cieszy, ale również daje do myślenia, jak przyczyniła się tamta agresywna kampania do naszego wyniku wcześniejszego – atakował Kurskiego w Polsat News były szef rządu. Skąd ta niechęć Morawieckiego do Kurskiego? Jest obopólna. W raporcie po wyborach parlamentarnych Kurski winił Morawieckiego za oddanie władzy PiS i zmianę kursu w TVP po tym, jak przestał być prezesem telewizji.

Czytaj więcej

Przemysław Czarnek: Morawiecki wie, że nie ma miejsca na nową partię. Ktoś chce mu zrobić krzywdę

- Morawiecki chce przejąć PiS, a wcześniej chce być kandydatem na prezydenta Polski, żeby zabetonować swój przyszły wybór – zdradzają nam intencje Morawieckiego stronnicy Kurskiego w PiS. Czy tak będzie? W istocie, Morawiecki w Radiu ZET zapowiedział, że chciałby objąć schedę po prezesie. Więcej doświadczenia miał Przemysław Czarnek, który wystrzegał się publicznie podobnych deklaracji, ale zakulisowo prowadził swoją grę. Na wieczorze wyborczym go zabrakło. Morawiecki walczy dalej. Powrót Kurskiego, który ma bezpośredni dostęp do ucha prezesa, komplikuje jego plany.

Morawiecki wciąż chce być kandydatem PiS na prezydenta, a później nowym szefem partii. Na to Kurski nigdy się nie zgodzi, a Jarosław Kaczyński ceni lojalność. Aż do bólu.

Wieczór wyborczy PiS. Ogłoszenie wstępnych wyników wyborów samorządowych. Na scenie stoi uradowany Jarosław Kaczyński ogłaszający kolejne zwycięstwo partii, wokół niego najbliżsi współpracownicy z Mariuszem Błaszczakiem i Joachimem Brudzińskim na czele. Ale uwagę wszystkich przykuła postać za prezesem PiS, rozczochrana, uśmiechnięta, skrywająca się za dodającymi powagi okularami – to Jacek Kurski, były prezes TVP i zastępca dyrektora wykonawczego polsko-szwajcarskiej konstytuanty w Banku Światowym, który z polityki nigdy nie wyszedł ani ona z niego. Tym bardziej tej partyjnej, po stronie PiS.

Pozostało 87% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Premier Donald Tusk o pożarach w Polsce: Nie ma powodu, by sądzić, że to siły zewnętrzne
Polityka
Michał Kolanko: Sprawa Jurgiela. Problemy PiS mogą dopiero się zaczynać
Polityka
Jacek Sasin przeprosił wyborców PiS. "Na listach znalazły się osoby niegodne zaufania"
Polityka
Komu pomoże spot Platformy? Kogo zmobilizuje sprawa krzyży w warszawskim ratuszu?
Polityka
Europoseł PiS zawieszony przez Kaczyńskiego: Śmieszne, co to za partia?