Zgodnie z dawno już sformułowaną teorią europosła Adama Bielana politycy powinni kreować tematy (oczywiście chodzi o ich świadome kreowanie, a nie wywoływanie kryzysów) na czas świąteczny.
To dotyczy też długich weekendów i ogólnie wszystkich momentów, w których ludzie spotykają się przy rodzinnych stołach. Bo wtedy też wyborcy po prostu rozmawiają. I politycy powinni dbać o to, by było o czym. Ale w ostatnich latach budowanie tematów na święta stało się trudniejsze.
Czytaj więcej
Trzecia Droga nie składała 100 obietnic na 100 dni, tylko 12 gwarancji na całą kadencję, na cztery lata. Już udało się spełnić prawie połowę z nich...
Czas wielkiego przyspieszenia. I rozliczeń
W 2024 roku prowadzenie polityki w sposób, o którym mówił wcześniej Adam Bielan, jest jednak dość trudne. To wszystko za sprawą zmian w ekosystemie medialnym. Bielan budował swoją teorię kilkanaście lat temu, gdy świat polityki i mediów wyglądał zupełnie inaczej. Nie było tak rozbudowanych mediów społecznościowych i tak szybkiej zmiany tematów. Wyborcy nie byli też tak bardzo pozamykani w swoich środowiskach. Teraz po prostu trudniej stworzyć temat, który będzie długo funkcjonował w świadomości wyborców. Przykład to 100 dni rządu, po których nie ma już śladu w przestrzeni politycznej. Polityka stała się bardziej chaotyczna przez ten dynamiczny świat mediów.
Koalicja Obywatelska stawia na mobilizację swoich wyborców po to, by 7 kwietnia zdobyć przewagę nad PiS.
Ale oczywiście są sprawy, które mobilizują wyborców, jeśli są prowadzone konsekwentnie, nie tylko z dnia na dzień, ale też z miesiąca na miesiąc. Dla KO w ostatnich miesiącach i tygodniach to działania w ramach „żelaznej miotły”, czyli zapowiadanego przed wyborami rozliczania ośmiu poprzednich lat PiS. To zarówno przeszukania w ramach rozliczania Funduszu Sprawiedliwości, jak i zapowiedziany w ubiegłym tygodniu wniosek o Trybunał Stanu dla prezesa Glapińskiego. I przy świątecznych stołach wyborców KO na pewno będzie się o tym rozmawiać.
Czytaj więcej
- Na razie jestem na wolności i sądzę, że będę - powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński, pytany o kierowane pod swoim adresem okrzyki "będziesz s...
Wybory samorządowe 2024: kandydaci na finiszu
KO stawia na mobilizację swoich wyborców po to, by 7 kwietnia zdobyć przewagę nad PiS. Wtedy Donald Tusk będzie mógł ogłosić polityczne samodzielne zwycięstwo. Pierwsze od wyborów europejskich w 2014 roku. KO oczywiście przejęła władzę w październiku 2023 roku, ale nie wyprzedziła wtedy PiS. A Donaldowi Tuskowi bardzo na tym zależało. Teraz KO chce zdobyć przewagę przed kolejnymi wyborami.
Atmosfera w sztabach jest więc daleka od wielkanocnej przerwy.
Trwa też ostatni etap wyjątkowo krótkiej kampanii samorządowej. Kandydaci w dużych i mniejszych miejscowościach będą prowadzić kampanie aż do samego końca. Bo chociaż poza takimi sytuacjami, jak niedawna debata samorządowa, wybory lokalne nie są może tak atrakcyjnym tematem jak w 2018 roku, to dla sztabów liczy się każda pozostała minuta. Zwłaszcza w dużych miastach, jak Kraków, gdzie zacięta kampania (mniej dostrzegalna z Warszawy) toczy się od wielu tygodni. Tak samo jest też na przykład w Kielcach, gdzie również nie kandyduje urzędujący prezydent. To wszystko sprawia, że nadchodzący sezon świąteczny będzie zupełnie inny niż ten w ubiegłym roku.
Czytaj więcej
Posłowie rządzącej koalicji złożyli w Sejmie wniosek o postawienie prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu.
Dla PiS też liczy się mobilizacja wyborców w ostatnich tygodniach i dniach kampanii. Bo to całkiem jasne, że potencjalnie trochę lepszy niż oczekiwany wynik w sejmikach byłby niespodziewanym wzmocnieniem dla partii Kaczyńskiego, która jest w defensywie od chwili przegranych wyborów w ubiegłym roku. Atmosfera w sztabach jest więc daleka od wielkanocnej przerwy. A po wyborach przyjdzie czas zarówno podsumowań, jak i rozliczeń wyników – przede wszystkim w sejmikach. I na to też wszyscy się już szykują.