Jarosław Kaczyński będzie ponownie przesłuchiwany przez komisję ds. Pegasusa

Prezes PiS będzie musiał ponownie zeznawać przed komisją śledczą ds. nielegalnych podsłuchów. Wcześniej może dojść do zmiany przewodniczącej Magdaleny Sroki, która nie radziła sobie na stanowisku.

Publikacja: 17.03.2024 20:31

Jarosław Kaczyński i posłowie PiS od początku robili wszystko, żeby podważyć sens i powagę prac komi

Jarosław Kaczyński i posłowie PiS od początku robili wszystko, żeby podważyć sens i powagę prac komisji

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek

Obie strony liczyły na coś innego. PiS nie chciało, żeby Jarosław Kaczyński zeznawał przed komisją śledczą ds. Pegasusa. Prezes coraz częściej nie panuje nad sobą i traci cierpliwość, a w konfrontacji z oponentami łatwo daje się sprowokować, co udowodniły obrady Sejmu, gdzie wiceministra rolnictwa Michała Kołodziejczaka zwyzywał od gówniarzy, czy uroczystość składania wieńca pod pomnikiem smoleńskim, gdy jednego z manifestantów nazwał „zasr…m gnojem”. Podczas prac komisji Kaczyński był na lekach, jak się dowiaduje „Rzeczpospolita”, stąd opanowanie podczas ośmiogodzinnego przesłuchania.

Komisja ds. Pegasusa. Zeznania Jarosława Kaczyńskiego nieważne?

Prezes PiS blokował przesłuchanie. Powołał się na przepis ustawy o sejmowej komisji śledczej. Art. 11e mówi, że: „Osoby obowiązane do zachowania w tajemnicy informacji niejawnych o klauzuli tajności „tajne”, „ściśle tajne” mogą być przesłuchane co do okoliczności, na które rozciąga się ten obowiązek, tylko po zwolnieniu ich od obowiązku zachowania tajemnicy przez właściwy organ”. Prezydium komisji nie było na to przygotowane. Przez prawie godzinę trwała szamotanina słowna ze świadkiem, który odmawiał złożenia roty przysięgi. Przewodnicząca Magdalena Sroka nie skorzystała z opinii jednego z dziesięciu prawników, których komisja ma do swojej dyspozycji, i nie zasięgnęła opinii eksperta.

Czytaj więcej

Jacek Nizinkiewicz: Kaczyński przesłuchał komisję śledczą ds. Pegasusa. Triumf chamstwa i kłamstwa

Prezydium nie przewidziało też ruchu ze strony prezesa PiS, który był wcześniej przygotowywany do zeznań czy też ich sabotowania. Kaczyński został ukarany przez komisję za utrudnienia i niekompletne przyrzeczenie. Dopiero gdy złożył przysięgę z zastrzeżeniem, bez zgody premiera i wyłączenia jawności, prace komisji ruszyły.

Konstytucjonalista prof. Ryszard Piotrowski mówi „Rzeczpospolitej”, że tak złożone zeznania „mogą być problemem”. – Naruszono zasadę prac instytucji konstytucyjnej, która zobligowana jest do przestrzegania rzetelności. Należało przystąpić do uzyskania odpowiedniej zgody premiera, pozwalającej świadkowi na pełną wypowiedź. Komisja nie powinna prowadzić przesłuchania świadka bez zgody – mówi nam prof. Piotrowski. Już po zeznaniach w sobotę Donald Tusk napisał w mediach społecznościowych: „Podobno prezes Kaczyński czeka na moją zgodę, aby zacząć zeznawać. No więc proszę mówić prawdę, całą prawdę i tylko prawdę. Przed każdą komisją i w każdej sprawie. Zezwalam”.

Spektakl prezesa Kaczyńskiego

Jarosław Kaczyński i posłowie PiS od początku robili wszystko, żeby podważyć sens i powagę prac komisji. Prezes spóźnił się na posiedzenie. Dzień wcześniej Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik zorganizowali konferencję prasową, podczas której podważyli powody, dla których komisja została powołana. Strona rządowa nie odpowiedziała. Przed samymi zeznaniami Kaczyńskiego politycy Zjednoczonej Prawicy wystąpili na konferencji prasowej, atakując komisję i przedstawiając jej cel. Również nie było odpowiedzi partii rządzącej. O to chodziło PiS, żeby narzucić narrację. I to się w dużej mierze udało. Sprawę ułatwiali przedstawiciele komisji ze strony rządowej, którzy nie potrafili zapanować nad obradami. Posłowie PiS Jacek Ozdoba i Mariusz Gosek destabilizowali prace komisji, obrażając jej członków – zostali z niej wykluczeni dopiero po dwóch godzinach. Sama Magdalena Sroka przyznała, że popełniła błąd, czekając tak długo z ich wykluczeniem. Możliwe też, że naruszyła przepisy, gdyż nie powinna zarządzać głosowania nad wykluczeniem członków komisji, co zrobiła, ale powinna po upomnieniu wykluczyć ich samodzielnie, czego nie zrobiła.

Oprogramowanie szpiegujące Pegasus png

Oprogramowanie szpiegujące Pegasus png

PAP

Gdy doszło do regularnego przesłuchiwania Kaczyńskiego, chaos na komisji i poczucie braku kompetencji prezydium były wyczuwalne. – Magdalena Sroka nie zapanowała nad pracami, obnażyła brak przygotowania i emocjonalność – mówi nam poseł Koalicji Obywatelskiej, który zdradza, że trwa dyskusja na temat tego, czy zmienić przewodniczącą. – Jeśli ją zmienimy, to przyznamy się do błędu kadrowego. Jeśli damy jej drugą szansę, to ten błąd będziemy tylko utrwalać – dodaje poseł partii Tuska. Od członków komisji wiemy, że Sroka została szefową komisji ds. Pegasusa ze względu na parytet. – Miała być kobieta i miała być z PSL – tłumaczy nam członek komisji poruszony brakiem profesjonalizmu prowadzącej. Inny poseł Lewicy powiedział po komisji, że prezydium „zaliczyło glebę”.

Niespójne zeznania Jarosława Kaczyńskiego

Jarosław Kaczyński jeszcze przed zeznaniami mówił, że nie ma wiedzy o Pegasusie, poza medialną. Stało to w sprzeczności z niechęcią do złożenia przyrzeczenia z części formuły: „niczego nie ukrywając z tego, co mi jest wiadome”. Kaczyński miał wiedzę dużo większą niż medialną, co niechcący ujawnił, zeznając. Prezes przyznał, że dowiedział się o zakupie Pegasusa, poza budżetem w 2017 roku, zanim został wicepremierem i koordynatorem ds. bezpieczeństwa. Kaczyński nie powinien mieć informacji na ten temat, nie będąc członkiem rządu, ponieważ informacje takie powinny być objęte tajemnicą państwową. Zeznał, że słyszał, iż program ma zostać zakupiony, choć nie powinien mieć tej wiedzy, a później zmieniał zdanie, twierdząc, że dowiedział się o jego zakupie po fakcie. Kaczyński przekonywał, że sprawa Pegasusa to „rzeczywistość urojona”, choć głosował za powołaniem komisji śledczej. Członkowie komisji przypomnieli również wywiad prezesa dla Interii, gdzie jako wicepremier deklarował, że temat Pegasusa podniesie na komitecie ds. bezpieczeństwa. Podczas zeznań przyznał się, że tego nie zrobił.

Kolejne przesłuchania Kaczyńskiego przed komisją ds. Pegasusa

Jak dowiaduje się „Rzeczpospolita”, odbędzie się drugie przesłuchanie Kaczyńskiego przed komisją ds. Pegasusa, a może być ich więcej. – Trzeba będzie porównać zeznania prezesa z zeznaniami innych świadków – mówi nam Joanna Kluzik- Rostkowska z KO. Inny członek komisji mówi nam: „kłamstwo, na którym złapaliśmy Kaczyńskiego, będzie weryfikowane na kolejnych etapach przesłuchania”. Problemem dla Kaczyńskiego może być też twierdzenie przez niego, że Krzysztof Brejza był podsłuchiwany, bo jest przestępcą i wraz ze ojcem „dopuścili się poważnych przestępstw”.

Czytaj więcej

Przesłuchanie Jarosława Kaczyńskiego przed komisją ds. Pegasusa. Prezes PiS złożył część przysięgi

PiS ma pomysł, jak bronić swojego prezesa. Partia będzie próbowała podważyć prace komisji ds. Pegasusa i wykluczyć z niej członków, którzy jeszcze przed zeznaniami przesądzali o efektach jej prac, oraz tych, którzy mają spór prawny z Kaczyńskim.

Jarosław Kaczyński będzie ponownie zeznawał nie tylko przed komisją ds. Pegasusa, stanie też przed obliczem komisji ds. afery wizowej i przed komisją ds. wyborów kopertowych.

Polityka
Nowy sondaż partyjny. KO i PiS poprawiają wyniki. Duży spadek Trzeciej Drogi i Lewicy
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Polityka
Śmierć Damiana Sobóla. Posłowie: zbrodnia wojenna, potrzebne sankcje na Izrael
Polityka
Po wyborach samorządowych: Teraz oczekiwania wobec PiS rosną
Polityka
Sejm: Głosowanie projektów ws. aborcji. Jakie były wyniki?
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Polityka
Morawiecki o kompromisie aborcyjnym. Były premier "omyłkowo zagłosował"