Michał Kobosko: Zbyt długo PiS wmawiał Polakom, że Unia Europejska to zasadniczo bankomat

Prawo i Sprawiedliwość cynicznie wprowadza Polaków w błąd – mówi Michał Kobosko, przewodniczący sejmowej Komisji ds. Unii Europejskiej.

Aktualizacja: 11.12.2023 06:20 Publikacja: 11.12.2023 03:00

Michał Kobosko: Zbyt długo PiS wmawiał Polakom, że Unia Europejska to zasadniczo bankomat

Foto: MIKOŁAJ STARZYŃSKI

Szymon Szynkowski vel Sęk, choć pełnił funkcję ministra spraw zagranicznych ledwie przez dwa tygodnie, wyruszył w objazd Europy z ostrzeżeniem przed zmianami w traktatach unijnych, które pozbawią suwerenności państwa narodowe. To tak duże niebezpieczeństwo, że nie ma ani chwili do stracenia?

Dwutygodniowy rząd Morawieckiego był incydentem niepotrzebnym i szkodliwym, a wycieczki ministrów tego rządu po świecie – jawnym lekceważeniem woli wyborców i kontynuacją wyrzucania w błoto pieniędzy Polek i Polaków. Ta uwaga dotyczy szczególnie pana Szynkowskiego vel Sęka, który pojechał m.in. na Węgry, żeby spotkać się ze swoim odpowiednikiem, jednym z najbliższych aliantów Putina w Europie. Haniebna wizyta.

Wracając do traktatów, PiS cynicznie i celowo wprowadza ludzi w błąd: Unia nie przekształci się w Stany Zjednoczone Europy ani teraz, ani nawet za naszego życia. Trwają rozmowy eksperckie dotyczące tego, jakich zmian potrzebuje Unia – bo zmian potrzebuje bez wątpienia. To był zawsze projekt dynamiczny, a dziś stoimy przed perspektywą znaczącego rozszerzenia Wspólnoty. Nie możemy też zapominać, że za naszymi granicami toczy się okrutna wojna, a w USA coraz bardziej prawdopodobny jest powrót Donalda Trumpa do Białego Domu. Wszystko to trzeba brać pod uwagę.

Czytaj więcej

Trump już gasi pomoc dla Kijowa

PiS tworzy jednak obraz takiej Unii, która ma być dla Polski groźniejsza nawet od Rosji Putina. I choć przed wyborami nie mówili otwarcie o polexicie, to dziś zdają się sugerować, że najlepszym wyjściem dla Polski byłoby wyjście z Unii. Nie wolno do tego dopuścić, to jest całkowicie sprzeczne z polską racją stanu. 

To będzie główna oś kampanii PiS przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w czerwcu? Byłoby to dla ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego ryzykowne, skoro wedle najnowszego Eurobarometru tylko 10 proc. uważa przynależność naszego kraju do Wspólnoty za coś negatywnego. 

To już jest główna oś kampanii Kaczyńskiego. Nie wiem, czy PiS chce w ten sposób zająć miejsce Konfederacji jako formacji dotąd najbardziej eurosceptycznej, jednak z pewnością ten temat staje się dziś ważnym czynnikiem podziału sceny politycznej. Tak zresztą jest także w innych krajach Unii, choćby Francji Marine Le Pen czy Holandii Geerta Wildersa. Po jednej stronie są ci, którzy chcą rozpadu projektu europejskiego i powrotu do logiki państw narodowych, utrzymujących jedynie relacje dwustronne, a po drugiej ci, którzy uważają – tak jak my – że Polska nie może pozostać w izolacji, nie może leżeć na zachód od wschodu i na wschód od zachodu, nie wolno doprowadzić do powtórki naszych tragicznych doświadczeń historycznych. 

Kanclerz Olaf Scholz uważa, że konieczne jest ograniczenie prawa weta w Radzie UE, w szczególności w sprawach zagranicznych i finansowych, jeśli Unia ma uniknąć paraliżu po przyjęciu Ukrainy. Nowy rząd będzie gotowy podjąć rozmowy w tej sprawie?

Przystąpienie Ukrainy do Unii nawet za dziesięć lat jest założeniem dość optymistycznym. Nasz sąsiad jest krajem w stanie wojny, której koniec jest wciąż bardzo niepewny. Musimy wspierać Ukrainę tak jak tylko możemy w trakcie wojny, bo walczą i w naszej sprawie, a jeszcze aktywniej musimy wziąć udział w odbudowie i budowie nowego państwa ukraińskiego.

Czytaj więcej

Viktor Elbling, ambasador Niemiec w Warszawie: Nie wrócimy do relacji sprzed 2015 roku

Inaczej niż PiS, nie odżegnujemy się od rozmów z pozostałymi krajami Wspólnoty, także w sprawie reformy Wspólnoty. Jednak likwidacja weta w Radzie UE nie może być ich sednem. Unia stoi teraz przed mnogością wyzwań: od masowej imigracji z Południa przez zieloną transformację po zagrożenia wojenne i nie potrzeba jej nowych tematów spornych. Zwolennicy zniesienia weta wskazują na ryzyko uczynienia z Unii zakładnika jednego, nawet małego kraju. Zobaczymy, jak Viktor Orbán zachowa się w tym tygodniu na szczycie w Brukseli. Dotąd używał bojowej retoryki, ale nawet on nie posuwał się do blokowania fundamentalnych decyzji związanych z wojną w Ukrainie, co najwyżej je opóźniał. Trzeba zauważyć, że Węgry – w odróżnieniu od Polski PiS – zrobiły w ostatnich miesiącach wiele, by pozyskać dla siebie unijne pieniądze.

Czy jednak za tą obroną weta nie stoi też bagaż historyczny kraju, który tak niedawno odzyskał pełną suwerenność? Hiszpania, państwo o podobnej do Polski skali, takich obaw instynktownie nie ma.

Za niespełna pięć miesięcy będziemy obchodzić 20. rocznicę wstąpienia do Unii. Za pół roku niezwykle ważne także dla Polski 2050 eurowybory, a za rok Polska będzie przewodzić Unii w ramach swojej półrocznej prezydencji. Zachęcam do tego, żebyśmy już przestali postrzegać siebie jako „nowy kraj członkowski”. Pora porzucić wreszcie kompleksy, tak chętnie wmawiane nam przez PiS. To nie jest tak, że nam wolno mniej, że mniej potrafimy. Przeciwnie. Mieliśmy rację, ostrzegając przed rosyjskim imperializmem, a 15 października pokazaliśmy całej Europie, że można w wyborach przezwyciężyć populizm, pokazaliśmy narodową niezgodę na łamanie prawa przez władzę. Mamy pełne prawo być dziś w takim samym stopniu słuchani w Brukseli jak każdy inny duży kraj Unii. 

Chcemy grać na boisku wielkich – Niemiec i Francji – bardziej niż w układzie regionalnym Wyszehradu i Trójmorza?

Uczestniczyłem w narodzinach idei Trójmorza, gdy kierowałem polskim biurem Atlantic Council. Wtedy to brzmiało sensownie: lepsze spięcie Europy Środkowej na linii północ–południe przez planowane połączenia energetyczne, transportowe, światłowodowe. Ale od tamtego czasu minęło już osiem lat. Nie ma żadnego projektu inwestycyjnego, nie ma pieniędzy, poza zalążkami funduszu tworzonego w BGK. Ten konstrukt, postrzegany przez wiele krajów UE jako wrogi wobec Unii, okazał się w tej formule niewypałem. Wyszehrad też dziś nie funkcjonuje, skoro Węgry kroczą drogą prorosyjskiego populizmu, a Słowacja stała się wielkim znakiem zapytania. Na plan pierwszy faktycznie wysuwa się więc Trójkąt Weimarski, tym bardziej że Niemcy i Francja w wielu sprawach nie potrafią się ze sobą porozumieć i potrzebują trzeciego partnera, aby skutecznie nadawać impulsy rozwojowe Unii.

Do tej pory na szczytach Trójkąta Weimarskiego Polskę reprezentował prezydent…

Andrzej Duda także po wyborach pokazał dobitnie, jak bardzo jest związany ze swoim macierzystym ugrupowaniem. Polska stoi jednak przed poważnymi zagrożeniami zewnętrznymi i liczymy, że przez 20 miesięcy kohabitacji, jakie się przed nami otwierają, zdołamy zbudować konstruktywną współpracę z prezydentem. Pomogłyby w tym na pewno regularne posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego, o co postulujemy od wybuchu wojny w Ukrainie. Gdy zaś idzie o Trójkąt Weimarski, powinien się on rozwijać na różnych szczeblach i w różnych formatach, także parlamentarnym. Rozmawiam już o tym z moimi partnerami w parlamentach francuskim i niemieckim.

Współpraca Polski z Niemcami i Francją pozostanie kulawa, dopóki nasz kraj nie przystąpi do euro, które jest dziś sednem integracji…

Polska powinna znaleźć się na ścieżce prowadzącej do euro. Polacy opowiedzieli się za tym, głosując za akcesją w referendum w 2003 r., bo przynależność do unii walutowej była częścią traktatu akcesyjnego. Jednak droga do przyjęcia wspólnej waluty pozostaje długa. Potrzeba do tego zmiany zapisów konstytucji, konieczna jest też zmiana nastawienia opinii publicznej, której euro zostało w trakcie minionych ośmiu lat przez PiS zohydzone. Musimy wreszcie zbliżyć się do spełnienia kryteriów konwergencji, aby wprowadzić złotego do systemu walutowego ERM-2. Euro to projekt o charakterze zarówno gospodarczym, jak i politycznym. Wprowadzenie Polski do jądra Unii nie tylko umocni nasze bezpieczeństwo, ale pozwoli też na dostęp do kapitału po niższych cenach, zlikwiduje ryzyko kursowe dla przedsiębiorców, pomoże skuteczniej ograniczyć inflację. Jesteśmy jednym z ostatnich krajów Unii, który nie przyjął wspólnej waluty. Nie możemy sobie pozwolić na marginalizowanie się w Europie. 

Wspaniałym symbolem polsko-niemieckiej przyjaźni mógłby być udział Berlina w odbudowie Pałacu Saskiego

Michał Kobosko

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen przyjęła pryncypialną pozycję w sprawie uwolnienia środków z KPO. To pomogło w zwycięstwie demokratycznej opozycji, bo uświadomiło wielu Polakom, że z PiS kraj nie będzie korzystał na członkostwie w Unii?

Z pewnością zablokowanie przez PiS starań o uzyskanie środków z Funduszu Odbudowy było jednym z kluczowych czynników, które doprowadziły do klęski formacji Jarosława Kaczyńskiego. Polacy zobaczyli, że PiS świadomie i cynicznie działa wbrew polskim interesom narodowym. Teraz musimy te straty nadrobić. Stosunkowo łatwo będzie to zrobić, gdy idzie o Fundusze Spójności: zobowiążemy się, z pełnym przekonaniem, do respektowania zapisów Karty praw podstawowych UE. Z KPO proces jest bardziej skomplikowany, ale rozpoczniemy go natychmiast po zaprzysiężeniu rządu koalicyjnego. Pracujemy nad tym, by już szczyt unijny w tym tygodniu okazał się prawdziwym punktem zwrotnym, jeśli chodzi o uruchomienie KPO. 

Czasu na wykorzystanie środków z KPO jest niewiele…

To prawda, odchodząca władza ukradła nam wiele, również czas pozostający na realizację projektów z KPO. Nie liczymy na żadne specjalne traktowanie Polski przez Komisję Europejską. Mamy jednak sygnały, że przedłużenie terminu wykorzystania tych środków poza 2026 rok nie jest wykluczone, bo pewna grupa państw członkowskich ma trudności z terminową realizacją projektów.

Czytaj więcej

Emmanuel Macron ma kandydata na następcę Ursuli von der Leyen

Powrót Donalda Trumpa do Białego Domu staje się coraz bardziej realny. W związku z tym Polska powinna zaangażować się w budowę europejskiej polityki obronnej?

To jest wizja, o której mówi się od dawna, ale z bardzo ograniczonymi efektami. Nie ma szans na powstanie europejskiej armii, na wiarygodne, europejskie gwarancje bezpieczeństwa. NATO, sprawna polska armia oraz sojusz ze Stanami Zjednoczonymi pozostaną więc jeszcze długo podstawą bezpieczeństwa naszego kraju. Można natomiast podjąć równolegle kroki, które w ramach sojuszu atlantyckiego wzmocnią udział Unii w odstraszaniu. Jednym z nich jest zapewnienie infrastruktury, innym – zmiany przepisów umożliwiających sprawny transport wojsk w Europie. Z tej perspektywy trzeba także patrzeć na projekt CPK.

Nowy rząd będzie zatem realizował ten projekt?

Na pewno nie w taki sposób, w jaki się za to zabrał PiS: jako przeskalowany pomnik odchodzącej władzy. W CPK jest komponent lotniczy do poważnej dyskusji, natomiast ogromne wątpliwości budzi pomysł rozbudowanej sieci tzw. szprych kolejowych krzyżujących się w Baranowie. Osobiście jestem zwolennikiem budowy kolei dużych prędkości Warszawa–Łódź–Wrocław/Poznań, które dobrze wpasują się w europejskie korytarze transportowe. Równie ważne jest zapewnienie połączeń kolejowych do wszystkich miast powyżej 10 tys. mieszkańców.

Czytaj więcej

Adrian Zandberg: Skasować cały projekt CPK? Jeżeli będziemy postępować w ten sposób, nigdy niczego w Polsce nie zbudujemy

Nasi amerykańscy sojusznicy byli zainteresowani projektem CPK m.in. z punktu widzenia wojskowego: jako dogodnie usytuowany punkt przerzutowy alianckich sił zbrojnych. 

Polska jest gotowa do roli płatnika netto do budżetu Unii?

Mentalnie na pewno nie. Zbyt długo władza PiS wmawiała Polakom, że Bruksela to zasadniczo bankomat, z którego wyciągamy „za darmo”. Pamiętamy choćby nieszczęsną kampanię, w której premier Morawiecki chwalił się, że „wywalczył” 770 mld zł unijnych dotacji, które zresztą dotąd się nie zmaterializowały. Ale być może już w następnym budżecie Unii na lata 2028–2035 Polska będzie wpłacała więcej do kasy Unii, niż będzie z niej wyciągać. Z jednej strony musimy pamiętać, że jesteśmy dziś u progu osiągnięcia poziomu życia Hiszpanii, ale przede wszystkim w kolejce do członkostwa czeka szereg znacznie mniej od nas rozwiniętych krajów bałkańskich, które przyjdzie nam wspierać.

Jeśli nie fundusze z Unii, to co może być głównym sensem integracji? Dla Paryża i Berlina punktem wyjścia zawsze było pojednanie francusko-niemieckie.

Dla Polski także pojednanie z Niemcami powinno być ważnym czynnikiem integracji. Zrobiono na tej drodze sporo dobrego, a potem do władzy doszedł PiS. Dziś znowu potrzebujemy symboli, które pozwolą pokazać, jak bardzo Polakom i Niemcom udało się do siebie zbliżyć. Nie mówię o reparacjach, jednak pewne wymierne gesty ze strony Niemiec byłyby bardzo pożądane. Z mojej perspektywy wspaniałym symbolem polsko-niemieckiej przyjaźni mógłby być udział Berlina w odbudowie Pałacu Saskiego w Warszawie.

Sprawy europejskie pozostaną w gestii KPRM, nie MSZ?

To już decyzje premiera Tuska, który ogłosił, że ministrem ds. europejskich będzie poseł Adam Szłapka. Z oczywistych względów sprawy unijne leżą bardzo na sercu Donaldowi Tuskowi. Tym bardziej że pozycja polskiego premiera w Brukseli będzie bardzo silna.

Jaki los czeka Janusza Wojciechowskiego?

Mimo bardzo ważnego portfolio, wspólnej polityki rolnej, pan Wojciechowski należy do grona najmniej aktywnych i najgorzej ocenianych członków Komisji Europejskiej. Jego aktywność jest więc niedostrzegalna. To kolejny niewypał PiS. Czy powinien odejść przed końcem kadencji? Ta sprawa leży na stole.

Szymon Szynkowski vel Sęk, choć pełnił funkcję ministra spraw zagranicznych ledwie przez dwa tygodnie, wyruszył w objazd Europy z ostrzeżeniem przed zmianami w traktatach unijnych, które pozbawią suwerenności państwa narodowe. To tak duże niebezpieczeństwo, że nie ma ani chwili do stracenia?

Dwutygodniowy rząd Morawieckiego był incydentem niepotrzebnym i szkodliwym, a wycieczki ministrów tego rządu po świecie – jawnym lekceważeniem woli wyborców i kontynuacją wyrzucania w błoto pieniędzy Polek i Polaków. Ta uwaga dotyczy szczególnie pana Szynkowskiego vel Sęka, który pojechał m.in. na Węgry, żeby spotkać się ze swoim odpowiednikiem, jednym z najbliższych aliantów Putina w Europie. Haniebna wizyta.

Pozostało 95% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Kup teraz
Polityka
Komentarze po odblokowaniu KPO: "ogromny sukces", "szantaż okazał się skuteczny"
Materiał Promocyjny
Dlaczego warto mieć samochód w nowej firmie?
https://autosalon.moto.rp.pl/artykul/nowy-samochod-w-nowej-firmie
Podcast
Ursula von der Leyen u Donalda Tuska w Warszawie. „Odblokowanie KPO to pokazanie, że PO sprząta po PiS”
Polityka
Janusz Korwin-Mikke będzie kandydował na prezydenta Warszawy. Konfederacja ma problem
Polityka
Donald Tusk: Protestujący w Polsce rolnicy nie są antyukraińscy
Polityka
KPO. Von der Leyen: UE odblokuje 137 mld euro dla Polski. Tusk: Mamy to!